• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Trzy zasady Jerzego

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 02/2016

    dodane 07.01.2016 00:00

    – Nauczyciel Jamesa Bonda był z Chwałowic – mówi Jan Krajczok, nauczyciel IV LO w Rybniku.

    Stara się o upamiętnienie Ślązaka Jerzego Malchera, bohatera wojennego i założyciela pionu lingwistycznego w Ministerstwie Obrony... Wielkiej Brytanii.

    Po raz pierwszy od wojny Jerzy Malcher odwiedził Polskę krótko po upadku komunizmu. Krewni z Rybnika wyjechali po niego na dworzec kolejowy. Nadjechał pociąg, ale gość nie pojawił się na peronie. „No trudno, wujek nie przyjechał” – stwierdzili krewni i ruszyli do samochodu.

    Po chwili zorientowali się, że ich 80-letni wujek powoli idzie sobie w pewnej odległości za nimi... Ale czego innego można było spodziewać się po człowieku, który w czasie wojny z pierwszą lokatą skończył kurs dla polskich cichociemnych? I który później, jako szef pionu lingwistycznego w brytyjskim Ministerstwie Obrony, szkolił szpiegów Jej Królewskiej Mości? Ktoś taki nawet odwiedzając rodzinę na Śląsku, najpierw musiał się upewnić, że nikt go nie śledzi.

    – Imponował też sprawnością fizyczną. Jego siostrzeniec, rybnicki samorządowiec Jerzy Lazar, wspomina, jak w wieku lat 80 Jerzy Malcher wskoczył w Rybniku do basenu i przepłynął kilka jego długości – mówi Jan Krajczok.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół