• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dziadziuś buduje Wioskę

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 02/2016

    dodane 07.01.2016 00:00

    – Żyj jak ksiądz, a dom oddaj sierocie – usłyszał od swojej matki ks. Jan Grzesica, pomysłodawca pierwszej na Śląsku Wioski Serca.

    To pewne. Wioska Serca im. Jana Pawła II powstanie w miejscu dawnego osiedla górniczego, na placu Alfreda w Katowicach-Wełnowcu. Miasto już wydzierżawiło fundacji trzy pierwsze budynki. Teraz trzeba je wyremontować, a w przyszłości wprowadzą się tam dzieci i ich prawni opiekunowie. Jeśli miasto wydzierżawi fundacji wszystkie znajdujące się tam budynki, w Katowicach powstanie prawdziwa wioska z rodzinnymi domami dziecka i domem seniora.

    Przypadek?

    Ksiądz Jan Grzesica, 77-letni emerytowany proboszcz i wykładowca na stale mieszkający w Mysłowicach, wierzy, że tak właśnie się stanie. Pierwszy raz Wioskę Serca zobaczył w Niemczech niedaleko Heilbronnu, gdzie w czasie wakacji jeździł na zastępstwo. – Byłem pozytywnie zaszokowany tym, co zobaczyłem: całe miasteczko, olbrzymi obszar, własna szkoła, kościółek, niesamowity plac zabaw, na który zjeżdżały się dzieci z całej okolicy, restauracja... – wymienia, dodając, że właśnie wtedy zrodziło się w nim marzenie, żeby tę rzeczywistość przenieść w śląskie realia. Choć minęło wiele lat, na marzeniach skończyć się nie mogło. – Przez pewien czas przez przypadek, o ile u Pana Boga w ogóle są przypadki, zacząłem jeździć do domu dziecka w Orzeszu. Na rocznym stażu był tam zatrudniony nasz kleryk. Zaprosił mnie, żeby trochę z dziećmi przebywać, coś im powiedzieć, zaśpiewać, zagrać w ping-ponga – mówi kapłan. Ksiądz Grzesica postanowił też, że dla osieroconych dzieci na weekendy, święta czy wakacje znajdzie rodziny. Potem sam stał się opiekunem prawnym jednego z nich. Znaczącą rolę odegrała także matka ks. Jana. Kiedy umierała, zostawiła mu bardzo wymowny testament. – Siedzieliśmy przy stole wigilijnym, bardzo dobrze pamiętam ten wieczór, i w pewnym momencie zaczęła mówić do mnie: „A ty żyj jak ksiądz; mamy dom, daj go sierocie, rozdaj, co masz, po co ci to? Ja miałam ciężkie życie, byłam sierotą. Nie miałam nawet na czym spać, spałam na dwóch krzesłach z małą poduszeczką, której potem zostałam pozbawiona”. Słowa matki do księdza Grzesicy wróciły po jej śmierci, kiedy w Orzeszu był świadkiem bardzo smutnych i wzruszających sytuacji. – Dziecko leżało na ziemi, szlochało i bełkotało. Nie mogłem zrozumieć, więc przyklęknąłem, prawie położyłem się, żeby wysłuchać, co woła. A ten chłopczyk, łkając, wołał: „Do mamy, do mamy, do mamy!” Powiem szczerze, że wzruszyło mnie to bardzo – wspomina.

    Ksiądz dziadziuś

    Kolejny raz o testamencie matki przypomniał sobie, kiedy dyrektorka domu dziecka poprosiła go, żeby znalazł rodzinę dla pewnego chłopca. „To dobre dziecko, nie jest tu za długo, nie nabył jeszcze choroby sierocej” – usłyszał od niej. – Mówię: „Dobrze, rozglądnę się”. Wtedy testament mojej mamy z powrotem stanął mi przed oczyma i pomyślałem: „A może ja sam… Nie, to się nie da”. Ale zapytałem przyjaciół, którzy mieszkali w moim domu i opiekowali się mamą, gdy była bardzo ciężko chora. To było małżeństwo, ich dzieci były już na swoim. Zgodzili się. Ja byłem opiekunem prawnym, a wychowaniem praktycznie zajęli się oni. Dziś chłopak już wyrósł, ma własną rodzinę, a ja przy okazji zostałem dziadziusiem – śmieje się kapłan. Kiedy zaadoptował jednego, pomyślał: „Co stoi na przeszkodzie, żeby kolejne dzieci mogły poczuć się kochane?”. Na dobre wrócił więc pomysł założenia na Śląsku Wioski Serca. Trzeba było znaleźć miejsce. Mysłowice, Lędziny i prawie po 10 latach starań udało się w Katowicach. Miejsce zaproponowała ówczesna wiceprezydent Krystyna Siejna, bardzo przyjazna inicjatywie. W grudniu ubiegłego roku udało się podpisać umowę, a lada dzień rozpoczną się pierwsze prace remontowe. Ponieważ miejsce objęte jest ochroną konserwatora zabytków, fasady górniczych budynków pozostaną takie same. W jednym z budynków w przyszłości ma powstać dom seniora. Dzieci, jak wierzy ks. Grzesica, będą miały więc swoich dziadków i babcie, a osoby starsze – niezbędną pomoc. Do Fundacji Pomocy Dzieciom i Seniorom „Wioska Serca im. Jana Pawła II” zgłosiły się już pierwsze potencjalne osoby chcące stać się rodzinami zastępczymi. O tym, kto w pierwszej kolejności zamieszka w Wiosce Serca, zadecyduje miasto Katowice. Więcej o Wiosce Serca i o tym, jak finansowo wspomóc jej powstanie, na: wioskaserca.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół