• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Adorowanie jest zaraźliwe

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 49/2015

    dodane 03.12.2015 00:00

    Noce i dni. Zaledwie od pół roku trwa wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w Katowicach-Panewnikach, a już 13 km dalej, w Tychach, zaczęła się adoracja... prawie wieczysta.

    Prawie, bo do obsadzenia przez dyżurujących świeckich pozostała w Tychach już tylko jedna noc: z niedzieli na poniedziałek. – A i na nią już mamy zebraną obsadę – zdradza Maria Król, jedna z osób świeckich, które wyszły z pomysłem adorowania Pana także nocą.

    Dwa lata temu wielu sądziło, że nie uda się zebrać na Śląsku nawet jednej ekipy stu kilkudziesięciu zapaleńców. Takich, którzy zdeklarują się trwać nocami przed wystawionym w monstrancji Jezusem w konkretnych godzinach – co tydzień tych samych – żeby Najświętszy Sakrament nie zostawał ani chwili sam. Dzisiaj są już… dwie takie ekipy. W panewnickiej są 144 osoby (w tym 66 spoza parafii), a w tyskiej, w starym kościele św. Marii Magdaleny – 126 osób.

    Dzięki nim na nocną adorację przyjeżdżają kolejne setki ludzi już całkiem spontanicznie. I to ze wszystkich okolicznych miast. – Do północy jest tak gęsto, że ludzie klęczą na posadzce. Ogrzewanej zresztą, więc nie ma z tym problemu – mówi Maria Król. – Wśród zgłoszonych dyżurujących są ludzie ze wszystkich tyskich parafii, z Bierunia, Lędzin, Kobióra, sześć osób z Mikołowa, a nawet trzy z Żor – wylicza.

    Chopy na klęczkach

    W to, że się uda, z początku wierzyło tylko kilka kobiet z panewnickiej Odnowy, które to wymyśliły. A raczej nie wymyśliły, ale w sprawie adorowania Jezusa Eucharystycznego tak odczytały wolę Bożą. Kiedy poszły z tym do panewnickiego proboszcza, ojca Alana, ten w  pierwszej chwili pomyślał: „Co znowu kombinują?”. A jednak zgodził się. I wkrótce, patrząc na owoce, doszedł do wniosku, że ma do czynienia z dziełem Bożym. Od kiedy ludzie trwają tu przed Panem nocami, więcej ludzi zaczęło klękać przed wystawioną monstrancją także w dzień. Wystąpiło wyraźne ożywienie wśród grup parafialnych. I zaledwie rok po rozpoczęciu nocnej adoracji w Panewnikach podobna ruszyła wcale nie gdzieś na drugim końcu diecezji, np. w Rybniku czy w Piekarach, ale zaledwie 13 km dalej, w Tychach. Ludzi gotowych do podjęcia dyżurów, mimo niewielkiego przecież obszaru, bez problemu wystarczyło na oba te kościoły. Tak promieniuje modlitwa.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół