• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Chłopie, tam wyjechali Polacy

    Przemysław Kucharczak

    dodane 09.11.2015 19:13

    - Czemu ksiądz wyjechał ze Śląska na misje? - Bo to, co dobre, idzie na eksport. Ha ha ha!

    42 księży z całej Europy przyjechało na rekolekcje do Wodzisławia Śląskiego-Kokoszyc. Łączy ich jedno: przed laty wyjechali z archidiecezji katowickiej.

    Abp Wiktor Skworc zaprosił ich z okazji 90-lecia archidiecezji. - Wielu z nich zostało posłanych na misje lub do pracy w krajach nowej ewangelizacji przez mojego poprzednika, arcybiskupa Damiana (Zimonia - red.). Chciałem ich poznać i im podziękować - wyjaśnia. - Chciałem też, żeby Kościół katowicki ich zobaczył i sobie o nich przypomniał. Oni potrzebują naszej modlitwy, naszego wsparcia i poczucia, że nie są zapomniani. Że są po prostu nasi.

    Na rekolekcjach, prowadzonych przez ks. Grzegorza Strzelczyka, najliczniej są reprezentowani śląscy księża pracujący w Czechach. Inni przyjechali z wielu państw od Wielkiej Brytanii na zachodzie, po Rosję na wschodzie.

    Ostrożnie z marzeniami!

    Niektórzy swoją życiową drogę, która zaprowadziła ich za granicę, mieli zadziwiającą. - Bądźcie ostrożni z marzeniami! - ostrzega chyba najstarszy z nich, 74-letni ks. Józef Pawliczek, rodem z Moszczenicy Śląskiej (dziś to dzielnica Jastrzębia-Zdroju). Jest misjonarzem bardzo nietypowym, bo wyjechał ze Śląska do archidiecezji lwowskiej już na... emeryturze, jako 68-latek. Nie zaplanował tego ani mu to nigdy nie przyszło przez myśl.

    9 listopada 2015 r. - początek rekolekcji w Kokoszycach. Przy ambonie ks. Grzegorz Strzelczyk   9 listopada 2015 r. - początek rekolekcji w Kokoszycach. Przy ambonie ks. Grzegorz Strzelczyk Przemysław Kucharczak /Foto Gość - Ja bym się nawet na proroka mniejszego nie nadawał. Przeszedłem na emeryturę i przez rok pomagałem w parafii w Stanowicach (pod Rybnikiem - red.). Marzyłem wcześniej, że na emeryturze będę sobie chodził po Roztoczu, ale jakoś do tego nie doszło. 8 listopada sześć lat temu dostałem telefon od abp. Damiana Zimonia, wykonany w obecności arcybiskupa lwowskiego. Powiedział: „Józefie, przydałbyś się we Lwowie. Pojedziesz?”. Mieszkam teraz na zboczu najwyższego wzniesienia... Roztocza. Wysoki Zamek we Lwowie to jest właśnie najwyższe wzniesienie Roztocza - mówi.

    Choć ma tu bardzo odpowiedzialną pracę - jest wikariuszem generalnym archidiecezji lwowskiej - w wolne dni przewędrował już kawał Roztocza. Tyle, że po stronie ukraińskiej, a nie, jak przed laty się spodziewał, po polskiej. - Więc mówię: ostrożnie z marzeniami! - śmieje się.

    Ksiądz Józef jest zasłużoną postacią także w historii Kościoła na Śląsku. Zanim wyjechał do pracy za granicą, przez 15 lat był kanclerzem katowickiej kurii.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół