• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Taki piękny Wojciech Kilar

    Joanna Juroszek

    dodane 05.11.2015 21:30

    W siedzibie NOSPR odbyło się spotkanie wokół najbardziej osobistej książki o wybitnym kompozytorze z Katowic. Jej autorką jest Barbara Gruszka-Zych.

    Biografia "Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara" właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Niecałe. A w czwartek wieczorem rozmawiały o niej dwie dziennikarki "Gościa" - autorka książki i Aleksandra Pietryga.

    - Pan Wojciech Kilar kiedyś mi powiedział, że codziennie podczas wieczornej modlitwy zadaje sobie pytanie: "dlaczego to właśnie mnie spotkało takie piękne życie?" - mówiła Barbara Gruszka-Zych, potwierdzając, że kompozytor był człowiekiem szczęśliwym.

    - Wiedział, że to życie jest błogosławieństwem, ale wiedział też, że prowadzi w drugą przestrzeń. Był taki moment, że on zrozumiał, że największym zadaniem katolika jest być świętym. Kiedy zmarł, było to w dzień Świętej Rodziny, wiele osób mówiło, że może on i jego żona zostaną błogosławionymi.

    Barbara Gruszka-Zych Kilara znała przez 20 lat. Pierwszy raz spotkali zawodowo.

    - Poszłam, dziennikarka zdenerwowana, do domu przy ul. Kościuszki. Bardzo miła, poprawna rozmowa, a wszystko zakończyło się wspólnym zdjęciem. Poprosiłam pana Wojciecha, najpierw stanął przy mnie, a potem powiedział, że musi zawołać Barbarę (swoją żonę - przyp. jj). To zdjęcie jest takie symboliczne. On stoi z żoną Basią, trzyma ją za rękę, a odstęp ode mnie to jest kilkanaście centymetrów. Ten dystans do świata zewnętrznego bardzo ładnie tam zaznaczył - tłumaczyła nasza redakcyjna koleżanka.

    Kiedy po długiej chorobie żona Wojciecha Kilara zmarła, najcenniejszą rzeczą w jego domu było stare pęknięte sito, pamiętające jej schorowane dłonie. - Ona, kiedy jeszcze mogła, była w miarę sprawna, przez to sito przecedzała pierogi, kluski - te, które tak lubił - mówiła dziennikarka.

    Kolejną cenną pamiątką była karteczka z pamiętnika małej Basi Pomianowskiej. - Przed pierwszą Komunią świętą przepisała sobie "Te Deum laudamus". Pan Wojciech już po jej śmierci wyrwał tę karteczkę, oprawił w ramkę i postawił na fortepianie jako największą relikwię.

    Autorka i inni znający Kilara uczestnicy spotkania podkreślali jego absolutną miłość do żony. Miłość ta nie należała jednak do łatwych. "Jak się bardzo kocha, to trzeba też bardzo cierpieć" - kompozytor powiedział kiedyś Basi Gruszce-Zych.

    Minęło 12 lat, zanim muzycy się pobrali. W tym czasie, jak mówił Kilar, w jego życiu były: wino, kobiety i śpiew. - To, że ta miłość była taka burzliwa, niepewna, spowodowało chyba, że potem była tak wielka i trwała jak skała - wyjaśniła dziennikarka.

    Niesamowita była także wiara Wojciecha Kilara. Co ciekawe - wymodlona - właśnie przez żonę.

    "Miał piękne życie, ale okrutną śmierć" - dziennikarka "Gościa" cytowała Wojciecha Krajewskiego, przyjaciela i kierowcę Kilara. Był przy nim 20 minut po jego zgonie. Wył, całując dłoń zmarłego kompozytora.

    Autorka biografii, poza własnymi wspomnieniami ze spotkań z Kilarem, w książce mówi o nim, cytując jego najbliższych, przyjaciół ze świata kultury i zwykłych ludzi, którzy towarzyszyli mu na co dzień. Podobnie było na czwartkowym spotkaniu.

    Razem z dziennikarkami Wojciecha Kilara opisywali zaproszeni goście, bohaterowie książki oraz inni uczestnicy promocji książki.

    Był wśród nich także człowiek, który nawrócił się dzięki muzyce wybitnego kompozytora.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • zenek
      07.11.2015 12:27
      Wspaniały Kompozytor, poruszające spotkanie, cudowna, skupiona, liturgiczna atmosfera. Słowo Abp. Damiana Zimonia przywołało najważniejsze duchowe walory Wielkiego Gospodarza placu i miejsca, a zarazem Bohatera rewelacyjnej, nadzwyczajnej opowieści o życiu, które zaistniało i doskonaliło się z woli i miłości Pana Boga. Kim jesteśmy, sparafrazujmy psalmistę, czym zasłużyliśmy, że właśnie nas obdarowano taką muzyką, takim skupieniem, tak znaczącym przykładem skromności, pokory, niezależności artystycznej, skupienia i modlitwy. Mamy muzykę Kilara, czytelny talizman, sakramentalny dowód niebanalności naszych czasów. Mamy też książkę red. Barbary Gruszki-Zych, dzieło wyrosłe z wiedzy, znajomości, podziwu, oddania i wielkiej potrzeby świadczenia o wszelkim dobru. Opowieść o Kompozytorze i Jego świecie, o przyjaciołach, beneficjentach, znajomych, powiernikach i opiekunach. Opowieść o miłości - prostej, rzetelnej, ciepłej jak dobre słowo, uśmiech i podanie ręki; pięknej, prawdziwej, dobrej, Bożej
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół