• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Muzyka rzuciła mnie na kolana

    dodane 17.09.2015 00:00

    O Nowej Ewangelizacji poprzez stare instrumenty i ateistach poruszonych przez dźwięk z dyrektorem artystycznym festiwalu, ks. Wiesławem Hudkiem, rozmawia ks. Piotr Kontny.

    Ks. Piotr Kontny: Trwa festiwal Fide et Amore – jeden z większych w kraju. Jak doszło do jego organizacji?

    Ks. Wiesław Hudek: To na pewno jeden z większych o takim profilu i takiej koncepcji. W 2006 roku, jak ja to nazywam – w wyniku pospolitego ruszenia, udało się we współpracy z miastem zorganizować obchody mozartowskie. Bardzo pozytywny odbiór tego wydarzenia spowodował, że poszedłem za ciosem. Choć na organizację festiwalu w 2007 r. było sześć miesięcy, udało się. W tym roku mamy już 9. edycję. Festiwale zazwyczaj odbywają się w ciągu kilku dni, a u nas interwał tygodnia powoduje, że odbiorca łatwiej „trawi” to, co usłyszał, i jednocześnie rodzi się w nim pragnienie nowych doznań. W piątek wieczorem, po tygodniu pracy, muzyka klasyczna dobrze nastraja człowieka do odpoczynku i daje duży ładunek piękna i treści duchowych, które wzmacniają i budują.

    Jakie są największe owoce tych kilkudziesięciu koncertów na przestrzeni lat?

    Jako muzyka i organizatora cieszy mnie, że wzrasta świadomość muzyczna odbiorców. Jako ksiądz czuję, że słuchacze lepiej rozumieją liturgię, a więc lepiej się modlą. Festiwal sprawia, że jego uczestnicy zaczynają rozumieć i kochać muzykę liturgiczną.

    Co publiczność najbardziej docenia?

    Profesjonalizm muzyków oczywiście. Ale ważne są również te momenty, w których słuchacze mają możliwość śpiewu znanych pieśni. Wtedy stają się współtwórcami koncertu. Potem następuje improwizacja muzyków na temat zaśpiewanego utworu. Widziałem nieraz, jak ludzie przecierają oczy ze zdumienia, że z tych prostych strof można wydobyć tak wielką muzykę. Słuchacze podczas koncertów często płaczą, a nawet śmieją się. Tak było, kiedy muzycy z Pragi wykonywali sekwencję o św. Marcinie, słuchacze uśmiechali się, słysząc fragment utworu, który imitował głos gęsi.

    Ile osób uczestniczy w festiwalu?

    Kościoły są wypełnione i zazwyczaj wszystkie miejsca siedzące zajęte. Są koncerty bardziej oblegane, gdy świątynie pękają w szwach, ale są i takie, na które przychodzi mniej osób. Co ważne, wstęp na wszystkie koncerty jest wolny, a środki finansowe pochodzą z budżetu miasta, z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej i od sponsorów indywidualnych.

    Czy nowa ewangelizacja dotyka też muzyki klasycznej?

    Massimiliano Caldi, dyrygent z Mediolanu, po wykonaniu Pasji wg św. Jana Arvo Pärta powiedział do mnie: „Dzięki niej powróciłem do lektury Ewangelii, a ta minimalistyczna muzyka rzuciła mnie na kolana”. To mówi człowiek, który dyrygował wielkimi koncertami Bacha, Brahmsa, Verdiego… Poza tym jest wiele osób, które po festiwalu opowiadały mi o głębokich przeżyciach duchowych, co na pewno jest powiązane ze sposobem prezentacji muzyki i samym miejscem, którym nie jest estrada, ale kościół – środowisko, w którym ta muzyka powstała i dla którego została napisana. Te koncerty to dla mnie wielki program ewangelizacyjny, gdzie dźwięk i słowo komentarza (Pismo Święte, poezja, hagiografia, teksty liturgiczne) tworzą jedną całość. Nawet sami artyści dziękują potem za to, że dzięki komentarzom odkryli nowe znaczenia muzyki, którą wykonują. Pamiętam słowa człowieka niewierzącego, który powiedział mi: „Dzięki tej muzyce po raz pierwszy wszedłem do kościoła”.

    Jakie gwiazdy już wystąpiły?

    To byli już artyści z takich krajów, jak Hiszpania, Włochy, Francja, Niemcy, USA, Wielka Brytania, Austria, Belgia, Meksyk, Rosja, Ukraina, Słowacja, Czechy, Szwajcaria. Jestem dumny z tego, że od samego początku festiwal wspierał Wojciech Kilar, który wysoko ocenił koncert z jego muzyką. Potwierdził to swoim wpisem w kronice.

    Jakie atrakcje czekają jeszcze na melomanów w tegorocznej edycji?

    W najbliższym czasie, 25 września, wystąpi niemiecki duet z ciekawym programem. Będą to utwory oparte na biblijnych motywach cierpienia i miłości. Natomiast 27 września ponad sto osób zgłosiło się, by wysłuchać we wnętrzach pałacowych w Boryni recitalu do poezji Eichendorfa. Po więcej szczegółów zapraszam na stronę internetową www.fideetamore.zory.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • klawa
      13.03.2013 19:29
      Nie przeceniałabym tego zainteresowania. Jest show non stop w TV, to ludzie oglądają. Za tydzień o tym zapomną.
    • karimenoi
      13.03.2013 22:07
      Z tego co widziałem to świat ekscytował się mewą, a nie gołębiem :)
    • ;D
      13.03.2013 22:26
      To była mewa :D
    • Rytka
      14.03.2013 06:33
      Mewa ;) Niezależnie ile osób napisze, że nie gołąb, wiem, ze mewa :D
      Chodzi o to, że ktoś patrzący w ten komin moze też żyć sferą ducha. Jeden z księży napisał ze transmisja online, gdzie oko kamery widziało prawie cały czas tylko ten komin, była najpiękniejsza i najbardziej wymowna - nie przegadana, ujmująca pełne napięcia oczekiwanie...Mnie udało się w to wpisać:) I niezależnie od tego, jaki ptak tam siedział, ten wybór napawa mnie dużą nadzieją ;) Bebe
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół