• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Ocaleni na Śląsku

    dodane 09.07.2015 00:00

    22 chrześcijan z ogarniętej wojną Syrii zamieszka w aglomeracji górnośląskiej.

    Gdy zamykaliśmy ten numer „Gościa”, wiadomo było, że przylecą lada dzień – być może zanim nasz tygodnik trafi do sprzedaży. To pięć syryjskich rodzin. W Chorzowie zamieszkają w lokalu przygotowanym przez Chrześcijańską Fundację „Wiara–Nadzieja–Miłość”, w Świętochłowicach – w lokalu udostępnionym przez Kościół Wolnych Chrześcijan, w Katowicach – u świeckiej osoby.

    W Syrii islamiści okrutnie mordują nawet małe dzieci chrześcijan. Przed poderżnięciem gardeł gwałcą kobiety, a głowy chrześcijańskich mężczyzn zatykają na płotach. – Musimy pomóc w Syrii komu tylko się da, a w pierwszej kolejności ratować tych najbardziej prześladowanych – apeluje Mirabella Luszawska, śląska koordynator Fundacji „Estera”, ściągającej Syryjczyków do Polski. Największą pomoc zaoferował sąsiedni Śląsk Opolski, gdzie znalazło się aż 50 miejsc – więcej niż to na razie potrzebne. Tam w akcję Fundacji „Estera” włączyły się lokalne Stowarzyszenie „Libertus” i Caritas Diecezji Opolskiej. Do Polski przylatuje 168 uchodźców. Fundację „Estera” założyli chrześcijanie z niewielkich wspólnot protestanckich – baptyści, prezbiterianie, wolni chrześcijanie; później dołączyli także katolicy. – To przedsięwzięcie ma ogromny potencjał ekumeniczny. Na spotkaniach koordynatorów widzimy, że różnice między nami nie są najważniejsze. Kluczowe jest, że razem wychodzimy do ludzi, którzy naszej pomocy potrzebują. Wszyscy robią to z wiary w Jezusa, ale łączy ich działanie – ocenia M. Luszawska. – Możemy podziwiać aktywność tych małych protestan- ckich wspólnot. U nich jeden zbór potrafi zobowiązać się do utrzymania jednej rodziny z Syrii. Byłoby pięknie, gdybyśmy umieli działać podobnie, np. umówić się, żeby jedną syryjską rodzinę utrzymywała jedna parafia. My, katolicy, mamy ogromny potencjał – dodaje. Jak pomóc? Na przykład dać mieszkanie albo zadeklarować miesięczne wpłaty po 50, 100, 150 zł. – Ważny jest czas, który możemy im dać. Jest potrzebny ktoś, kto pójdzie z nimi na zakupy, nauczy gotować polskie potrawy z niewielkim budżetem, pomoże w odrobieniu lekcji i w nauce polskiego, który mieści się przecież wśród 10 najtrudniejszych języków świata – mówi M. Luszawska. Chętni do pomocy powinni wypełnić formularz na stronie internetowej: panel.fundacjaestera.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół