• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Strzelanina w szpitalu. Śledztwo umorzone

    jj /PAP

    dodane 10.06.2015 11:04

    Prokuratura i sąd nie dopatrzyły się przekroczenia prawa przez policjantów.

    Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej rozpoznawał zażalenie na umorzenie postępowania, złożone przez pełnomocnika rodziny zastrzelonego pacjenta. Podobnie jak wcześniej prokuratura, teraz także sąd uznał, że policjanci nie przekroczyli swoich uprawnień.

    Do zakończonej tragicznie interwencji doszło w połowie lipca ubiegłego roku. Wówczas do 56-latka, który przebywał w szpitalu i był po operacji, została wezwana policja. Mężczyzna wyrwał sobie wenflony i dreny i uciekł z oddziału do pomieszczeń kuchennych, gdzie znalazł dwa noże.

    Według ustaleń prokuratury, policjanci wzywali agresywnego pacjenta do odrzucenia noży i podporządkowania się ich poleceniom. Potem użyli gazu i pałki. Mimo to mężczyzna usiłował zaatakować nożem jednego z nich. Wtedy inny policjant oddał strzały. Pacjent z ranami postrzałowym uda i miednicy trafił na salę operacyjną. Krótko później zmarł. Biegli orzekli, że przyczyną jego śmierci były rany od kul z policyjnej broni.

    "Sąd uznał, że trudno mówić w tej sytuacji o popełnieniu przestępstwa przekroczenia uprawnień. Wszystko wskazywało na to, że pacjent mógł poprzez nieprzewidywalne zachowanie i narastającą agresję zranić nie tylko funkcjonariuszy, ale też personel szpitala i przypadkowe osoby" - powiedziała sędzia Dybek-Zdyń.

    Prokuratura Okręgowa w Gliwicach badała sprawę pod kątem przekroczenia uprawnień przez policjantów i nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta i uznała, że policjanci nie przekroczyli uprawnień, a zastosowane przez nich środki były adekwatne do dynamicznie rozwijającej się sytuacji i zagrożenia.

    W opinii biegłych do agresywnego zachowania się 56-latka mogło się przyczynić kilka czynników - m.in. fakt, że był wcześniej zaatakowany, w efekcie czego trafił do szpitala. Nie udało się wykryć sprawców napadu, w efekcie którego został ranny. Rudzianin nie był wcześniej notowany przez policję.

    Przedstawiciele szpitala ocenili, że zachowanie 56-latka spowodowało "ewidentne zagrożenie życia i zdrowia pacjentów oraz personelu medycznego".

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół