• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Wyrok ws. chłopca znalezionego w stawie

    ap

    dodane 08.05.2015 05:00

    Rodzice Szymona z Będzina, którego ciało w 2010 roku wyłowiono z cieszyńskiego stawu, zostali skazani za nieumyślne spowodowane śmierci.

    Katowicki sąd okręgowy wymierzył karę 10 lat więzienia dla Jarosława R. oraz 5 lat dla Beaty Ch., rodziców niespełna 2-letniego Szymona z Będzina. Wcześniejsze śledztwo wykazało, że chłopczyk zmarł po tym, jak ktoś uderzył lub kopnął go mocno w brzuch: nastąpiła perforacja jelita cienkiego, zapalenie otrzewnej.

    W marcu 2010 roku w cieszyńskim stawie znaleziono ciało małego chłopca. Mógł mieć od 1 roku do 4 lat. Przez dwa lata śląska policja próbowała ustalić jego tożsamość i szukała opiekunów dziecka, znanego w mediach jako Jaś z Cieszyna. Prowadzone śledztwo zostało umorzone w kwietniu 2012 roku z powodu niewykrycia sprawców. Sprawa wyszła na jaw, gdy do ośrodka pomocy społecznej w Będzinie zgłosiła się osoba, twierdząc, że od dawna nie widziała dziecka sąsiadów. Rodziców chłopca zatrzymano dopiero w czerwcu 2012 roku. Przez dwa lata pobierali zasiłek na nieżyjące dziecko. Śledztwo ws. śmierci dziecka prowadziła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej.

    Podczas rozprawy 4 maja prokurator zażądał 15 lat pozbawienia wolności dla obojga rodziców. Chciał skazania ich za zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Skład orzekający nie znalazł ku temu podstaw. Sąd oboje rodziców uznał za winnych m.in. nieumyślnego spowodowania śmierci. Orzekł, że to ojciec jest winny spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka, który wywołał realne zagrożenie życia, a potem nieudzielenia mu pomocy, i skazał go na 9 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Matka została uznana winną nieudzielenia pomocy dziecku, przez co nieumyślnie spowodowała śmierć i skazana na 4 lata i 8 miesięcy pozbawienia wolności.
     
    Rodzice dziecka od początku nie przyznawali się do winy i zrzucali na siebie nawzajem odpowiedzialność za pobicie chłopca. Szymon prawdopodobnie umierał kilka dni, w tym czasie nikt nie udzielił mu pomocy. Rodzice przewieźli ciało syna, ubrane odpowiednio do pory roku, samochodem do Cieszyna, gdzie porzucili je w stawie. Policja szukała opiekunów dziecka między innymi na podstawie identyfikacji kart kredytowych, którymi na terenie Śląska na przełomie 2009/2010 r. płacono za ubranka, jakie w momencie porzucenia miał na sobie chłopiec. W porozumieniu z policją naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego sporządzili też tzw. portret pośmiertny dziecka, który trafił do mediów w Polsce, w Czechach i na Słowacji.
     
    Po wyroku sądu prokurator Arkadiusz Jóźwiak zapowiedział, że zażąda uzasadnienia wydanego orzeczenia na piśmie i rozważy kwestię wniesienia apelacji.
    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • qwer
      20.01.2012 16:17
      w KK istnieje bardzo duzo wspólnot, ich uczestniczy świadomie przeżywaja swoją wiare, ich uczestnictwo we Mszach jest "wzorcowe" ...tak jest we wszystkich wspólnotach..Oaza, Dn, Kościół Domowy..argument że msze Dn są rozmodlone,Ok..ale tak jest na kazdych mszach w których uczestniczą członkowie wspólnot KK

      ja mam jednak pytanie..Dlaczego tak akcentowana jest "inność" mszy DN.......a tem właśnie element tak bulwersuje innch katolików
    • qwer
      20.01.2012 16:25
      z dzisiejszych informacji B XVI mówi:
      Papież mówił też o możliwości sprawowania Eucharystii w małych grupach przez neokatechumenów w sobotę wieczorem, po pierwszych nieszporach niedzieli, za zgodą biskupa diecezjalnego. Ma to sprzyjać zbliżeniu do bogactwa życia sakramentalnego osób, które oddaliły się od Kościoła lub nie otrzymały odpowiedniej formacji. Zaznaczył, że każda celebracja eucharystyczna jest jednak działaniem całego Kościoła i dlatego musi być otwarta na wszystkich, którzy do niego należą. W tym kontekście wskazał na konieczność nieoddzielania się od wspólnoty parafialnej właśnie w sprawowaniu Eucharystii, która jest prawdziwym miejscem jedności wszystkich, gdzie „Chrystus obejmuje nas w różnych stanach naszej duchowej dojrzałości i łączy nas w jednym chlebie, czyniącym nas jednym ciałem” – powiedział papież do inicjatorów i członków Drogi Neokatechumenalnej.


    • ta niegdyś zagubiona...
      20.01.2012 21:08
      25 lat minęło od konwiwencji założeniowej...od 20 lat jestem tą,XAHUX która dzieli się swoim doświadczeniem z innymi - ile wspólnot powstało z tego głoszenie...trudno mi się doliczyć, ale wiem, że Droga pomogła mi po ponad 20 latach wrócić do Kościoła, jestem świadkiem wielu cudów. Już w poniedziałek o godz.19:30 w parafii Św.Trójcy w Bydgoszczy ruszamy z cyklem katechez. Zapraszamy młodych, starych, małżeństwa, samotnych...rusz w drogę!
    • Katolik
      14.03.2017 12:33
      Drogi Panie Jerzyk, serdecznie Panu współczuję. Po wielu latach "katechezach" i konwiwencjach, skrutiniach i całego tego prania mózgu, słabo orientuje się Pan wierze Katolickiej. W niedzielę gorliwy Katolik uczęszcza do kościoła aby uczestniczyć w ofierze Mszy Świętej. Natomiast w sobotę, dopuszczony przez katechistów członek "drogi", idzie do salki, aby świętować (jak to nazwał jeden z wyznawców Kiko) "żydowską eucharystię".

      "Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce." Mt 7:17
      Dzięki działaniu Ducha Świętego jest jeszcze wielu gorliwych świętych biskupów, kapłanów i świeckich, którzy poznali się na złych i zepsutych owocach drogi neokatechumenalnej.
      Chwała Panu!!!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół