• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Brama do przeszłości

    Aleksandra Pietryga

    |

    Gość Katowicki 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    Dokładnie 40 dni po Zmartwychwstaniu Pańskim w kościele św. Jadwigi w Chorzowie, z mocą kilkunastu męskich gardeł, zabrzmi śpiew Chorału gregoriańskiego.

    Takiego wykonania chorału na Śląsku jeszcze nie było. Prawdziwa gratka nie tylko dla zdeklarowanych miłośników dawnej muzyki liturgicznej. – Ten koncert jest spełnieniem moich marzeń, zanim zacząłem jeszcze o tym marzyć – wyznaje Sławomir Witkowski, kantor parafii św. Jadwigi, lider i śpiewak Scholi Cantorum Minorum Chosoviensis. W dniu, w którym do niedawna jeszcze Kościół obchodził uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, w czwartek 14 maja, o godz. 19 w chorzowskim kościele św. Jadwigi Schola wykona chorał starorzymski na Wniebowstąpienie Pańskie według rękopisu z 1071 roku.

    Śpiewakom towarzyszyć będzie Marcel Pérès, światowej sławy specjalista muzyki średniowiecza oraz niekwestionowany autorytet w dziedzinie wykonywania chorału. W repertuarze znajdą się śpiewy dotychczas nigdzie niezarejestrowane i niepublikowane. Muzycy Scholi z Pérèsem znają się i współpracują od ponad 10 lat. – Mimo to wydawało mi się mało prawdopodobne, żeby kiedykolwiek przyjechał do mojego rodzinnego miasta i zaśpiewał w mojej rodzinnej parafii – śmieje się S. Witkowski. W maju Pérès gościć będzie w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

    Podczas majowego koncertu Zespołu Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia zostanie po raz pierwszy wykonana Missa ex tempore jego autorstwa. Kompozytor, muzykolog, śpiewak, od wielu lat prowadzi badania i muzyczne poszukiwania dawnych form, takich jak chorał mozarabski, gallikański, starorzymski czy ambrozjański. Bardzo poważnie zajmuje się odkrywaniem i popularyzowaniem chorału starorzymskiego. To jeden z najstarszych śpiewów Kościoła. Powstał na przełomie późnej starożytności i średniowiecza. Był wykonywany w wielkich bazylikach Rzymu już w VI wieku. Został przeniesiony do Cesarstwa Karolińskiego, a stamtąd rozprzestrzenił się na całą ówczesną Europę. Żył, ewoluował, zmieniał się i powoli przekształcał w śpiew, który dziś nazywamy chorałem gregoriańskim. Ten pierwotny powoli odszedł w zapomnienie. Dopiero na początku XX wieku odkryto na nowo rękopisy zawierające chorał starorzymski. – To śpiew Kościoła niepodzielonego. Był wykonywany, zanim doszło do ostatecznego zerwania jedności pomiędzy Kościołem wschodnim i zachodnim – mówi S. Witkowski. To ważne dla samego Pérèsa. Twierdzi, że chorał starorzymski jest kluczowy dla zrozumienia europejskiej kultury muzycznej i odkrycia własnej tożsamości liturgicznej czy religijnej. „Powrót do tego repertuaru może być istotnym elementem uświadomienia sobie wspólnego liturgicznego dziedzictwa, które jest udziałem Kościołów wschodnich i zachodnich, a także wspólnej liturgicznej przyszłości, która ich udziałem mogłaby się stać” – napisał. Ten śpiew dla naszych uszu brzmi trochę orientalnie. – Ale przecież chrześcijaństwo, a co za tym idzie i liturgia, wywodzi się z Jerozolimy, tam są nasze korzenie – przypomina S. Witkowski. – Kiedy wykonuję chorał starorzymski, osobiście przeżywam duchową jedność z chrześcijaństwem wschodnim. Zwłaszcza dzisiaj, gdy ten Kościół jest prześladowany, gdy chrześcijanie Wschodu giną za wiarę. Ten śpiew nas łączy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół