• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Krew i kwiaty

    dodane 07.05.2015 00:00

    Jak by się zachowali, gdyby to oni znaleźli się na miejscu uwięzionych w Dachau księży?

    Między śląskimi farorzami wracającymi z modlitwy w 70. rocznicę wyzwolenia obozu Dachau wywiązała się na ten temat przejmująca rozmowa. Jeden kleryk oraz dziesięciu śląskich księży, a wśród nich abp Wiktor Skworc, pojechało 29 kwietnia do obozu w Dachau, żeby upamiętnić zabitych tam Ślązaków – zwłaszcza duchownych. Okazją był Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Co drugi z więzionych w Dachau księży stracił tam życie. Kapłanów i kleryków z samej tylko diecezji katowickiej zginęło tam aż 26. O tym, jak zachowaliby się w KL Dachau, mówili proboszczowie, których poprzednicy z parafii zostali przez Niemców wywiezieni i zabici w obozach. Rozmawiali księża Mirosław Godziek z Mikołowa, Andrzej Suchoń z Katowic i Stanisław Gańczorz z Żor.

    – Jak w detalach byśmy się zachowali, nie wiemy, bo nie zostaliśmy poddani tak trudnemu sprawdzianowi. Jednak chcielibyśmy zachować się z honorem, wytrwać w wierności Bogu, powołaniu i polskości – relacjonuje tę rozmowę ks. Gańczorz. Ksiądz Andrzej Suchoń przypominał w Dachau słowa swojego poprzednika w parafii bł. ks. Emila Szramka: „Kto walczy z Bogiem, walczy i z człowiekiem – to tylko kwestia czasu”. Każdy z obecnych myślał szczególnie o konkretnych księżach zamordowanych w czasie wojny. Ks. Gańczorz symbolicznie rozsiał w Dachau garść nasion i płatków kwiatów ze Śląska. Na miejscu baraków śląskich księży położył też kamyki. Kamyk z Żor był gestem pamięci o żorskim proboszczu Piotrze Klimku, który zginął, bo odmówił zlikwidowania nabożeństw w języku polskim. Kamyk z Książenic koło Rybnika, skąd ks. Gańczorz pochodzi, upamiętnił ks. Jana Pojdę, tamtejszego pierwszego proboszcza. To był człowiek wielkiej wiary i dobroci, który uczył też Ślązaków nowoczesnego rolnictwa i uprawy sadów.

    Arcybiskup Wiktor Skworc najbardziej przeżył chwilę, gdy po Mszy św. zostały odczytane nazwiska zabitych tu śląskich księży, błogosławionych Józefa Czempiela i Emila Szramka. – Dla mnie to był taki niezwykły moment poczucia więzi z tymi kapłanami, którzy budowali rzeczywistość Kościoła na Śląsku, tam zginęli, a teraz są w chwale błogosławionych. To był niezwykły moment pokazujący również pewną ciągłość historii; konieczność budowania na mocnym fundamencie przeszłości także naszej teraźniejszości i przyszłości – powiedział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół