• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Kibice nie pomogli

    sd

    dodane 04.05.2015 14:00

    Prawie 6 tysięcy osób zgromadzonych w katowickim Spodku zobaczyło, jak Polska reprezentacja... przegrywa z Brazylią.

    W Katowicach rozegrano dwa ostatnie mecze międzynarodowego turnieju w piłce ręcznej mężczyzn organizowanego przez Związek Piłki Ręcznej w Polsce.

    Turniej towarzyski odbywał się w Krakowie, a dopiero w ostatnim dniu szczypiorniści przyjechali do Katowic, gdzie najpierw rozegrano mecz pomiędzy reprezentacją Egiptu i Rumuni, w którym Rumunia, pewnie, wynikiem 28:21, wygrała i zajęła 3. miejsce w turnieju.

    Brazylijczycy świętują zwycięstwo   Brazylijczycy świętują zwycięstwo Stanisław Dacy /Foto Gość Ostatni mecz rozegrały reprezentacje Brazylii i Polski. Obydwie drużyny w poprzednich meczach zwyciężyły, więc w Katowicach walczyły o zwycięstwo w turnieju. Polska reprezentacja po zaciętej walce przegrała w finale z Brazylią 24:25. - I to pomimo fantastycznego dopingu naszych kibiców - stwierdził po przegranym meczu trener naszej reprezentacji Michael Biegler. - Brazylia wygrała zasłużenie - dodał.

    Kibice dopingowali polskich zawodników, a po zakończonym meczu zbierali ich autografy   Kibice dopingowali polskich zawodników, a po zakończonym meczu zbierali ich autografy Stanisław Dacy /Foto Gość Mecz polskiej reprezentacji zgromadził w hali Spodka prawie 6 tysięcy osób. Turniej został rozegrany w ramach przygotowań do mistrzostw Europy 2016. Poszczególne mecze odbędą się także w Katowicach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • elija
      07.03.2011 21:01
      Pan Kucharczak jak zwykle predzej pisze niż myśli. Skutkiem tego potem musi tłumaczyć, że nie miał na myśli tego, co napisał. "Nikt nie ruszy ciężarnej suki, ale łono matki w krajach „cywilizowanych” to miejsce dla dzieci najbardziej niebezpieczne" - czyżby pan Kucharczak żałował, że jednak tej ciężarnej suki nikt nie rusza? Lepiej by było, gdyby po równo abortować ludzi i psy?
      Pani Senyszyn broni zwierząt. I dobrze. Być może to jej jedyna szansa na zrobienie czegoś dobrego w życiu. A pan Kucharczak niech powtórzy lekcje religii - może przypomni sobie, że obrona ludzi nie koliduje z obroną zwierząt. Można i powinno się robić obie rzeczy. Wiekszym hipokrytą jest chrześcijanin broniący tylko ludzi, niż członek SLD broniący tylko zwierząt - ten ostatni przynajmniej jest konsekwentny wobec swoich przekonań.
      Dobrze by było dowiedzieć się ile realnych kobie będących w dramatycznej sytuacji i rozważających aborcję pan Kucharczak wspomógł praktycznie. Bo pomstowanie na zwolenników aborcji i wszelkie marsze nikomu jeszcze nie dały dachu nad głową i nie rozmnożyły środków do życia. A praca nad świadomością i konkretna pomoc - znowu - powinny iść w parze.
    • Agata
      10.03.2011 17:31
      Do pana Kucharczaka.
      Teolog i religioznawca. Tak o Panu wyczytałam. Czy Pan Teolog i Religioznawca wie,że tylko w religiach pochodzacych z judaizmu (wszelkie odmiany chrześcijaństwa i islam)- najmłodszej religii monoteistycznej - człowiek jest stworzony na "obraz i podobieństwo Swórcy" i ma "czynić sobie ziemię poddaną"?
      Co za pycha!!!
      Znacznie wcześniejsza jedna z "Wielkich" religii: hinduizm i jej pochodna buddyzm, zawiera w sobie nabożny szacunek dla WSZELKIEGO życia. I tak było i w miejscowych wierzeniach europejskich, nim dotarło do Europy chrześcijaństwo.
      Nie życzę Panu by w kolejnym wcieleniu został pan psem, ciągnietym za samochodem aż do urwania głowy.
      A o sterylizacjach aborcyjnych u suk Pan nie słyszał?
      Uczono Pana od najwcześniejszych lat, ze psa nie wolno kopać?
      A czy wie Pan skąd u Pana tanie mięso na stole? Teraz nie hoduje sie zwierząt na pokarm. Teraz sie je "produkuje". Najtańsze sa filety z brojlerów. Czy wie Pan czego doswiadcza to stworzenie w swoim kilkumiesięcznym, krótkim zyciu? Wpierw stłoczone w klatkach bez jednego spojrzenia na wspaniały świat dany nam, ludziom stworzonym przez Boga, karmione odzywkami i hormonami, z obciętymi dziobami (na żywca) by sie wzajemnie nie kaleczyły - te zadeptane wyrzuca sie na smietnik - a na koniec transport do rzeżni, gdzie wiesza sie je na transporterze za nogi, podrzyna żywym szyję by sie wykrwawiły, potem w łeb, a jak biedak usiłuje się od tego wybronić to żywcem do oparzarki.
      Był Pan tam kiedyś? Słyszał Pan ten lament żywych stworzeń, cierpiących tak samo jak my?
      Podobnie wygląda inna przemysłowa "produkcja" mięsa wołowego, cielęcego, wieprzowego.
      Życzę Panu sił do dalszej walki z obroncami zwierząt i smacznego brizolu, schabowego czy pieczeni z brojlera.
      Z poważaniem
      Agata
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół