• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Z habitu sypały się kule

    Aleksandra Pietryga

    |

    Gość Katowicki 08/2015

    dodane 19.02.2015 00:00

    70. rocznica Tragedii Górnośląskiej. 27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wkroczyła do Mikołowa. Kilka godzin później pijani żołnierze sowieccy BRUTALNIE zamordowali dwie salwatorianki.

    Przed II wojną światową ojcowie salwatorianie pro- wadzili w Mikołowie du- ży dom wychowawczy. Po wkroczeniu Niemców na Śląsk budynek został zarekwirowany i przeznaczony na cele wojskowe. Zamożni mieszkańcy Mikołowa wynajęli zakonnikom pomieszczenia w swojej willi. W jednym z nich ojcowie urządzili kaplicę. W domu zamieszkały także trzy salwatorianki: przełożona Stanisława Falkus, Leopolda Ludwig i Ryszarda Głogowska. Zajmowały się gospodarstwem, przygotowywały ojcom posiłki, dbały o kaplicę. W styczniu 1945 roku Armia Czerwona zepchnęła Niemców na zachód.

    „Wyzwalaniu” Górnego Śląska z rąk hitlerowców towarzyszyły grabieże, gwałty i morderstwa brutalnie dokonywane na mieszkańcach. Sowieci generalnie nie odróżniali Niemca od Ślązaka, obchodząc się z nimi równie okrutnie. Szczególnie agresywnie traktowali katolickich księży i zakonnice.

    Zmasakrowane ciała

    Kiedy czerwonoarmiści przekroczyli drzwi domu salwatorianów, początkowo wydawało się, że z ich strony nie grozi mieszkańcom żadne niebezpieczeństwo. Byli spokojni i uprzejmi. W miarę upływu czasu stawali się jednak coraz bardziej pijani i nachalni. Wylewali wino, żądali wódki, zrywali z rąk zakonników zegarki. Wpadali w szał, kiedy ktoś próbował się sprzeciwić. Przerażeni kapłani i zakonnice schronili się w piwnicy, zostali jednak stamtąd siłą wywleczeni przez Sowietów do kaplicy. Pijani żołnierze zażądali od ojca prowincjała Celestyna Rogowskiego, by ten nakazał siostrom uległość wobec nich. Jeden z Sowietów, mierząc z rewolweru do zakonnika, powiedział: „Tyś starszy, rozkaż, żeby monaszki (zakonnice) zrobiły wszystko, co chcemy!”. Kiedy prowincjał odmówił, rozzłoszczeni żołnierze wepchnęli ojców z powrotem do piwnicy. W kaplicy zostały z Sowietami tylko siostry Stanisława i Leopolda. Przełożona błagała o. Rogowskiego, żeby ich nie opuszczał. Z relacji ojców wynika, że z kaplicy słychać było wołanie sióstr: „Jezu, ratuj nas!”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół