• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Spółka w ogniu

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 07/2015

    dodane 12.02.2015 00:00

    Górnicy śpiewają Mazurka Dąbrowskiego, odpalają race i skandują, domagając się odejścia prezesa Zagórowskiego – najczęściej niecenzuralnie. Taka sytuacja pod siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej stała się już zwyczajem.

    Związkowcy zgodzili się na wiele bolesnych cięć w górniczych przywilejach, m.in. na uzależnienie 14. pensji od zysku spółki. Mimo parafowania porozumienia z zarządem na ten temat sytuacja na kopalniach wcale się nie uspokajała. Przeciwnie, kiedy w 13. dobie strajku w kopalniach spółki zamykaliśmy ten numer „Gościa Katowickiego”, związkowcy właśnie zaostrzali protest. Żądali spełnienia ich głównego postulatu, czyli odwołania prezesa Jarosława Zagórowskiego. Zdecydowali o strajku okupacyjnym w kopalniach. W samym Jastrzębiu w „Zofiówce” i „Boryni” miała się też zacząć dodatkowo głodówka.

    Prezes: o co strajkujemy?

    Z kolei zarząd spółki w poniedziałek 9 lutego wzywał górników do zawieszenia strajku. Alarmował, że każdy jego dzień oznacza 27 mln zł utraconych przychodów. „Po dwóch tygodniach, gdzie każdy dzień strajku przynosi realne straty i pogarsza i tak już trudną sytuację firmy, odpowiedzcie sobie na pytanie: o co właściwie strajkujemy? Czy tak drastyczne rozwiązanie, jakim jest wstrzymanie pracy zakładu na tak długi okres, jest warte postulatów, o jakich mówią liderzy związkowi?

    Czy naprawdę ma na celu poprawienie sytuacji pracowników i spółki?” – napisali w skierowanym do załogi apelu prezes z zastępcami. Prezes Jarosław Zagórowski na konferencji prasowej ostrzegł, że strajk może doprowadzić firmę do upadłości. Dodał, że postój ścian i przodków doprowadził do wzrostu zagrożenia pożarowego. Twierdził, że być może już pięć ścian trzeba będzie otamować i wyłączyć z ruchu na kilka miesięcy. Wzrosło też zagrożenie zawałami. „Nawet po zakończeniu strajku upłynie wiele dni, zanim ściany osiągną swoje wcześniejsze zdolności wydobywcze (…). Apelujemy! Zakończcie strajk! Nie niszczcie swoich miejsc pracy!” – napisał w liście wraz ze swoimi wiceprezesami.

    Spółkę wydrenował rząd

    Załoga nie przyjęła tego listu dobrze, ponieważ jest w niej rozpowszechnione przekonanie, że za złą sytuację spółki w największym stopniu jest odpowiedzialny właśnie sam prezes Zagórowski. Twierdzą, że spadek cen węgla z 300 na 120 dolarów to tylko jedna z przyczyn, wcale nie główna.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół