• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Światełko w tunelu

    Radio eM

    dodane 05.02.2015 10:08

    Kolejna tura negocjacji pomiędzy zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej a związkami zawodowymi nie zakończyła się porozumieniem, jest jednak zbliżenie stanowisk. Posłuchaj relacji z wczorajszych rozmów.

    Rozmowy zakończyły się przed 2 w nocy, wznowione zostaną w czwartek o 15.00. Szef sztabu protestacyjno-strajkowego, Piotr Szereda jest jednak dobrej myśli.

    Siedziba Jastrzębskiej Spółki Węglowej w nocy 4 lutego   Siedziba Jastrzębskiej Spółki Węglowej w nocy 4 lutego Przemysław Kucharczak /Foto Gość Warunkiem strony związkowej przyjęcia wypracowanego porozumienia jest dymisja prezesa JSW, Jarosława Zagórowskiego. Wczorajsze rozmowy trwały 9 godzin. Najpierw odbywały się w ośrodku kultury w Świerklanach, później w siedzibie spółki w Jastrzębiu Zdroju. Udało się podczas nich wypracować propozycje, które zakładają oszczędności rzędu 200 mln zł rocznie. - Wyrzeczenia będą zarówno po stronie zarządu, jak i załogi - mówił P. Szereda.



    Mediator w sporze, były wicepremier i minister pracy Longin Komołowski, jest jednak bardzo zadowolony z efektu rozmów. Mówił, że ma w ręku dokument z konkretnymi kwotami i zapisami.

    P. Szereda podkreślał jednak, że mimo tych wstępnych ustaleń wydobycie wciąż będzie wstrzymane.

    Bezterminowy strajk polegający na wstrzymaniu wydobycia w kopalniach JSW trwa od środy 28 stycznia. Część górników wczoraj zdecydowała się na prowadzenie protestu pod ziemią.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • gpe
      05.02.2015 13:41
      No i pięknie!
      Górnicy, kolejarze, pocztowcy, stoczniowcy, lekarze i pielęgniarki...
      Za nimi ma się kto wstawić.
      A ja, podobnie jak miliony Polaków, pracuję w małej firmie. Powszechną praktyką w takich firmach jest zatrudnianie na czarno, albo na umowy śmieciowe, pracujemy po 10-12 godzin bez żadnych dodatków do wynagrodzenia "godzinowego", do tego kilka godzin pracy w każdą sobotę. Kiedy zbliża się termin wypłaty, szef zaczyna "robić fochy", a całkowicie obraża się, kiedy upominamy się o swoje wynagrodzenie. Ja osobiście w takiej rozmowie usłyszałem, że szef pieniędzy na wypłatę nie ma, a moje rachunki itp. to moja sprawa... Wiem, wiem... Powiecie, że trzeba zmienić pracę. Spróbujcie ją znaleźć ;-)

      Rozumiem, że partie i politycy maja to gdzieś... Ale miło byłoby, gdyby Kościół wspomniał coś o takim traktowaniu wielu Polaków... No ale my nie jesteśmy masą górników... możemy wyłącznie znosić nasze poniżenie.
      Czy kiedyś ktoś choćby wspomni o takich ludziach? Wątpię... "Gość" też się tym nie zajmie, bo i po co... Nas nie widać... Może wobec tego nas nie ma??
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół