• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zastrzelono księdza

    Aleksandra Pietryga

    |

    Gość Katowicki 06/2015

    dodane 05.02.2015 00:00

    Mroźne powietrze przecięły strzały. Wikary padł martwy przy kopcu z ziemniakami. Sowieci zdążyli jeszcze ograbić zabitego z płaszcza. Potem zakopali jego ciało...

    W Lędzinach przy kościele św. Anny znajduje się prosty nagrobek, a na nim napis: „Tu spoczywa w Bogu ks. Paweł Kontny, który zginął jako dobry pasterz za owce swoje”. To miejsce pochówku zamordowanego przez sowieckich żołnierzy wikarego. Do tej tragedii doszło 1 lutego 1945 roku. Kilka minut wcześniej ks. Kontny stanął w obronie dwóch dziewczynek, które Sowieci próbowali uprowadzić. Kiedy napastowanym udało się uciec, żołnierze całą złość wyładowali na duchownym. Jak do tego doszło? Jakiś czas wcześniej do jednego z domów stojących przy drodze wszedł sowiecki oficer. W mieszkaniu była 38-letnia matka z trojgiem dzieci. Żołnierz poprosił o wodę do samochodu. Za chwilę wrócił jednak i zaczął napastować kobietę.

    Wtedy 13-letnia córka pobiegła po pomoc na plebanię. Takie sceny nie były rzadkością. Sowieccy żołnierze „wyzwalali” Górny Śląsk, ograbiając mieszkańców i gwałcąc kobiety. Młode dziewczyny ukrywały się przed wojakami, a ładniejsze chowały urodę pod chustami i brzydkimi ubraniami. Świadkowie twierdzą, że kiedy ks. Paweł przybiegł do tego domu, nikogo nie zastał. Kobiecie udało się uciec. Jednak obok na ulicy Sowieci próbowali wepchnąć do samochodu dwie młode dziewczyny.

    Ks. Kontny znał świetnie język rosyjski. Nieraz negocjował z Sowietami, ratował życie Polaków. Dzięki jego interwencji około 70 jeńców niemieckich mogło wrócić do swoich rodzin. Tym razem jednak rozwścieczeni żołnierze zastrzelili go brutalnie, a chcąc pozbyć się dowodów zbrodni, zakopali zwłoki w ogrodzie przy stojącym w pobliżu domu. Bezradni mieszkańcy uprosili jedynie, żeby ciało księdza zawinąć w prześcieradło i koce...

    Kim był ten kapłan? Urodził się w Paprocanach koło Tychów 29 czerwca 1910 roku. W 1932 roku wstąpił do nowo powstałego Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców (późniejsza nazwa: Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej). Jego założycielem był ówczesny prymas Polski kardynał August Hlond. Zgromadzenie zajmowało się pracą duszpasterską wśród Polaków przebywających na obczyźnie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół