• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zobaczysz, że on jeszcze księdzem będzie

    dodane 01.01.2015 00:00

    Wywiad „Katowickiego Gościa”. O paleniu gromnic, chwytaniu się za głowę i wzbijaniu na skrzydłach wiary z biskupem nominatem ks. Markiem Szkudłą rozmawia Joanna Juroszek.

    Joanna Juroszek: Podobno 13 grudnia nie będzie już kojarzyć się z wprowadzeniem stanu wojennego, tylko z nominacją biskupów pomocniczych w archidiecezji katowickiej. Ta wiadomość przyniosła wielką radość. Odczuwaliście to w seminarium?

    Ks. Marek Szkudło, biskup nominat: Tak, oczywiście, radość była ogromna. 13 grudnia jest dla mnie też pamiętnym dniem, ponieważ w 1981 r. byłem wikarym w parafii św. Michała Archanioła w Katowicach. I po ewangelizacji na kopalni, wspaniałych uroczystościach, jakie przeżyłem razem z proboszczem i całą parafią we wrześniu przed uroczystością odpustową, przyszedł 13 grudnia. Pamiętam jak dziś, że do późna w nocy siedzieliśmy z ks. Henrykiem Bolczykiem. Rozstaliśmy się, jak zawsze, po wspólnej modlitwie. Potem, chyba o wpół do czwartej rano, przyszli górnicy kopalni „Wujek” z informacją, że został internowany ich szef „Solidarności”, że polały się pierwsze krople krwi. Proboszcz poszedł na kopalnię odprawić Mszę, bo to była niedziela, niedziela Gaudete, radości. Ja poszedłem do kościółka. Niektórzy z obecnych w kościele jeszcze nie wiedzieli, że jest stan wojenny.

    Słuchaliśmy wtedy św. Pawła, jak mówił: „Radujcie się, jeszcze raz powtarzam: radujcie się. I w każdym położeniu dziękujcie Bogu”. Pytałem głośno: „Za co mamy dzisiaj dziękować?”. Pamiętam, jak mocowałem się z tym słowem, i wiem, że było to dla mnie bardzo trudne. Kiedy proboszcz przyszedł z kopalni, odprawiał kolejną Mszę, też zastanawiał się, za co dziękować. Nawiązał wtedy do biblijnego obrazu ofiarowania Pana Jezusa. Symeon powiedział do Maryi: „Twoją duszę przeszyje miecz boleści, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. I dodał, że to jest chyba jedyne dobro tej rzeczywistości: żeby wyszły zamysły serc; myśleliśmy, że wszyscy jesteśmy solidarni, okazuje się, że jednak nie…

    To nie jest powszechne: ani wśród księży, ani u świeckich, żeby swoje decyzje uzależniać od słowa Bożego. 13 grudnia 1981 r. rozwiązania szukaliście w Piśmie Świętym. Podobnie było 8 grudnia 2014 r., kiedy zadzwonił telefon...

    Rzeczywiście. Akurat ten telefon zastał mnie w sklepie. Byłem zaskoczony, pytałem, co się stało, że arcybiskup nuncjusz do mnie dzwoni. On oznajmił, że ojciec święty mianował mnie biskupem pomocniczym. A ja: „To muszę sobie znaleźć gdzieś miejsce, żeby usiąść”. (śmiech) Zapytał, czy przyjmuję nominację. Było Niepokalane Poczęcie. Mówię: „Rano odprawiałem Mszę i czytałem scenę Zwiastowania. Na pewno Maryja chwytała się za głowę, kiedy usłyszała słowa anioła. To wszystko Ją przerastało, ale powiedziała »amen«. Też nie wiem dlaczego i jak, ale mówię: »amen«”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół