• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Troglodyci w Żorach

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 51-52/2014

    dodane 18.12.2014 00:00

    Nowa śląska atrakcja. - Kakau. Aaaga khaidu - mruczy gardłowo facet w skórze. - Haga! Haga! - odpowiada jego kolega. Klęczą nad ogniskiem w jaskini wydrążonej w ścianie... Muzeum Ognia.

    Od ich ogniska w stronę zwiedzających rzeczywiście bucha ciepłe powietrze. – Jest z nami na wystawie dwóch silnych mężczyzn, więc czujemy się z koleżanką bezpieczniej... Nie potrafimy się jeszcze z nimi dogadać, ale oni się rozumieją – mówi Aleksandra Krakowiecka, opiekunka pierwszej sali w Muzeum Ognia w Żorach. Wskazuje na dwóch jaskiniowców, których naturalnej wielkości figury ubarwiają opowieść o trwającym 1,5 mln lat ujarzmianiu ognia przez przodków ludzi współczesnych. Muzeum ognia zostało właśnie otwarte w Żorach obok DK 81, tzw. wiślanki.

    Powstało w budynku obitym miedzianą blachą, który wygląda, jakby płonął. I taki ma pozostać przez lata, bo tę miedź pokryto specjalnym lakierem, by z czasem nie zzieleniała.

    W środku skorzystasz z interaktywnych urządzeń. Dzięki nim przez zabawę poznasz właściwości spalania od strony chemicznej i fizycznej. Możesz też, na przykład za pomocą wirtualnego krzesiwa, skrzesać ogień. Ten, komu się uda, w nagrodę dowie się, z czego robiono hubkę, czyli powszechnie stosowaną przed laty podpałkę.

    Dlaczego akurat takie muzeum powstało w śląskim mieście? Bo nazwa „Żory” pochodzi od żaru. To średniowieczne miasto, które do dzisiaj zachowało swoje mury miejskie, było też kilka razy niszczone pożarami. Na pamiątkę najstraszniejszego z nich, z roku 1702, żorzanie do dziś idą z procesją w czasie Święta Ogniowego.

    Ogień wirtualny

    Podchodzę do jednego z monitorów, obok którego stoi przedziwny manekin w poplamionym kitlu. Trochę przypomina długowłosego naukowca z filmów „Powrót do przyszłości”. Jego twarz co chwilę zmienia wyraz: manekin na przemian wpada w zadumę, uśmiecha się i stroi dziwne miny. – Nasz manekin multimedialny ma projektor... wewnątrz – zdradza Sławomir Mazan, dyrektor katowickiej firmy AdVenture, która przygotowała wystawę.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół