• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Nie dochodźmy swoich racji szpadami

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 50/2014

    dodane 11.12.2014 00:00

    Larmo za łoknym tak rano? Raz w roku w kilku dzielnicach śląskich miast ludzie cieszą się, zamiast irytować, obudzeni dobiegającymi z ulicy głośnymi dźwiękami. Bo też akurat to „larmo” jest niezwykłe: energetyczne i pełne harmonii.

    Tak właśnie działa na słuchaczy muzyka górniczych orkiestr dętych. A efekt jest dwa razy silniejszy w dniu 4 grudnia, w Barbórkę. Przyglądaliśmy się o poranku w dniu święta górników, jak górnicza orkiestra budziła mieszkańców Katowic-Nikiszowca.

    Śląski górnik świętym

    Byliśmy też na barbórkowej akademii w Wyższym Urzędzie Górniczym. Katowicki WUG nadzoruje aż 7 tys. zakładów górniczych w całej Polsce, które wydobywają różne surowce i zatrudniają prawie 215 tysięcy pracowników. Oprócz orderów zasłużeni dostali na tej akademii górnicze szpady.

    Prowadzący ceremonię Józef Fudali z WUG zacytował wtedy anegdotę z książki „Polski górnik został świętym” o Karolu Wojtyle, który w młodości pracował przecież przy wydobyciu kamienia. Anegdota dotyczy wizyty górników u papieża w 1999 roku. Wśród innych podarunków Jan Paweł II dostał wtedy górnicze szpady. – Przyjmując prezenty, papież poprosił, aby górnicy mimo trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźli, nie dochodzili swoich racji tymi szpadami. Wypowiedziane przez papieża słowa można odnieść również do aktualnej sytuacji w polskim górnictwie – stwierdził.

    Zanim górnicy poszli bawić się, m.in. na „karczmach piwnych”, o poranku w Barbórkę zjawili się w śląskich kościołach. Jednej z odprawionych dla nich tego dnia Mszy świętych przewodniczył arcybiskup katowicki Wiktor Skworc. Odbyła się w bazylice piekarskiej, a jej uczestnicy oprócz wspomnienia swojej patronki świętowali jeszcze 60-lecie kopalni „Piekary”. Modlili się zwłaszcza za górników, którzy zginęli w niedawnym wybuchu metanu w kopalni „Mysłowice-Wesoła”. – Oni byli wszyscy bardzo młodzi. Polecamy ich Bożemu miłosierdziu. Pamiętamy o ich rodzinach, żonach, dzieciach, rodzicach – mówił abp Wiktor Skworc.

    Z pastorałem biskupa Herberta

    Arcybiskup zaapelował do zgromadzonych, by stali na straży świątecznego charakteru niedzieli. Dziś w kopalniach ludzie są nieraz znów zatrudniani w niedziele w wymiarze znacznie wyższym, niż to wynika z konieczności zabezpieczenia kopalń w dni wolne od pracy. Źle to wpływa na relacje pomiędzy górnikami, osłabia rodzinne więzi, odciąga od wspólnego spędzania czasu i od udziału w praktykach religijnych. O „niedzielę Bożą i naszą” właśnie w Piekarach apelował przed laty biskup Herbert Bednorz.

    Abp Skworc powiedział zgromadzonym, że wziął dziś ze sobą do Piekar pastorał biskupa Herberta. To pastorał z wizerunkiem skrzyżowanych, górniczych młotków. – Wiemy, że wasza praca jest trudna. Sam tego doświadczyłem, krótko bo krótko, ale jednak rok tego doświadczenia mam za sobą – powiedział. Wspominając o kryzysie górniczej branży, prosił górników o gotowość do dialogu, który powinien być drogą rozwiązywania konfliktów społecznych. – A kiedy zasiada się przy stole negocjacji, trzeba przyjąć pewne zasady: zasadę racjonalności, a nie emocjonalności, bo często to emocje nami kierują. Trzeba też przyjąć kryterium prawdy. Mówi nam ono, że już nigdy w górnictwie nie będzie tak jak było. Nie da się odtworzyć sytuacji minionych, i z tym faktem musimy się wszyscy na Śląsku pogodzić! Zasada racjonalności każe nam również zachować umiar w żądaniach, a nawet ustąpić, jeśli dobro wspólne tego wymaga – powiedział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół