• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Sześciolatki - dogrywka

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 47/2014

    dodane 20.11.2014 00:00

    Młodzi rodzice znów intensywnie zbierają podpisy. W Katowicach m.in. w punkcie ksero przy 1 Maja 48 czy w kwiaciarni „Galeria u Sąsiadek” przy Sikorskiego 18, w Piekarach Śl. w delikatesach „Ania” na os. Wieczorka. Mówią, że to oni powinni mieć prawo do decyzji, czy posłać swoje dziecko do szkoły.

    Śpieszą się, bo mają czas tylko do 12 grudnia. Formularze na zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ściągają ze strony rzecznikrodzicow.pl. Są tam też informacje, że np. 11 listopada dotarło 150 podpisów z Rybnika, poprzedniego dnia 57 z Mysłowic i 55 z Mikołowa, jeszcze wcześniej 40 z Gołkowic, Bierunia, Tychów...

    – Ale przecież rok temu podobna akcja się nie udała. Rządząca koalicja wyrzuciła do kosza prawie milion podpisów obywateli w sprawie referendum edukacyjnego na ten temat. Czy jest sens jeszcze walczyć? – pytamy. – Nie można powiedzieć, że w zeszłym roku się nie udało – zdecydowanie kręci głową Elżbieta Ilnicka, koordynatorka akcji zbierania podpisów w Katowicach.

    – Dzięki tamtemu naciskowi rodziców rząd odroczył przecież obowiązek szkolny dla dzieci z połowy rocznika! Nasza akcja przynajmniej połowicznie okazała się właśnie udana. Dzięki niej także mój najmłodszy syn, który urodził się we wrześniu 2008 r., został w przedszkolu i pójdzie do szkoły jako siedmiolatek w przyszłym roku. Tak samo było wcześniej, w 2008 r., kiedy po raz pierwszy rodzice zbierali podpisy. Wtedy rząd odroczył obowiązek szkolny m.in. mojemu starszemu dziecku. A ja w bardzo konkretny sposób zobaczyłam, że walka ma sens – mówi.

    Mądry niedojrzały

    Wśród zbierających na Śląsku podpisy są także ludzie, którzy posłali swoje starsze dzieci do szkoły w wieku sześciu lat, a teraz tego gorzko żałują. Okazało się, że ich pociechy przeżywają szkolne lęki i problemy w stopniu nieporównanie większym niż siedmiolatki. Zdarzało się, że te kłopoty, z upływem lat, zamiast ustąpić, narastały i przechodziły w stan chroniczny. Jedni z rodziców zaangażowanych w akcję chcieli nawet zostawić swoje dziecko na drugi rok w trzeciej klasie, ale okazało się to niemożliwe. – Sześciolatek nieraz jest bardzo mądry, zna wszystkie cyferki i umie je dodawać, ale emocjonalnie rozwija się wolniej. Rodzice widzą to najlepiej – przekonuje Elżbieta Ilnicka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół