• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Historia, nie legenda

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 46/2014

    dodane 13.11.2014 00:00

    Ta książka drażni środowiska bliskie RAŚ, bo nie pasuje do ich ogólnej koncepcji. Tak nagonkę na „Wieżę spadochronową” oceniała prokurator Ewa Koj z IPN w czasie dyskusji w Katowicach.

    Książka pt. „Wieża spadochronowa” to literatura oparta na wspomnieniach świadków. Opisuje opór, jaki stawili mieszkańcy Katowic zajmującym ich miasto Niemcom w 1939 roku. Czy to tylko legenda ku pokrzepieniu serc, bez większego związku z rzeczywistością? W 2003 r. opinii publicznej takie tezy w dużej mierze narzuciła „Gazeta Wyborcza”, powołując się na raport niemieckiego generała Neulinga.

    Rąbnęli i koniec

    Właśnie ukazało się nowe, krytyczne wydanie „Wieży spadochronowej” Kazimierza Gołby, z posłowiem prof. Krystyny Heskiej-Kwaśniewicz i przedrukowanym postanowieniem o umorzeniu śledztwa w sprawie zabójstw cywilów przez wkraczających Niemów (w samych Katowicach zamordowali we wrześniu 750 Polaków).

    A w redakcji „Gościa Niedzielnego” 4 listopada na panelowej dyskusji na ten temat zebrali się, przy wypełnionej publicznością sali, prof. Ryszard Kaczmarek i prof. Krystyna Heska-Kwaśniewicz z UŚ oraz prokurator Ewa Koj z katowickiego IPN. Spotkanie prowadził dr Andrzej Grajewski z „Gościa Niedzielnego”. Nawiązywał do słynnego ataku na książkę sprzed 11 lat. Przeciwnicy książki Gołby próbowali ją wtedy ośmieszyć, przekonując, że żadnej bohaterskiej obrony Katowic nie było. Argumentowali, że według raportu generała Neulinga, Wehrmacht uporał się z obrońcami wieży spadochronowej bardzo szybko: wystarczyły dwa wystrzały z armaty przeciwpancernej. Andrzej Grajewski skomentował, że przeciwnicy książki poszli jednak w ten sposób za bardzo „na skróty”, bo Kazimierz Gołba opisywał w swojej książce przede wszystkim starcia obrońców Katowic z... Freikorpsem, a nie regularną niemiecką armią. – Jak wyglądały starcia z Freikorpsem, z raportu Neulinga nie musi wynikać. Główne niemieckie straty były właśnie w szeregach Freikorpsu, później jego członków chowano z honorami – zwracał uwagę dr Grajewski. Podkreślał, że wbrew tezom „Wyborczej”, raport Neulinga właśnie bardzo dobrze współgra z tekstem Gołby. – Jeśli chodzi o starcie z Wehrmachtem, to u Gołby przecież wcale nie ma mowy o wielu godzinach! Niemcy wyciągnęli armatę, rąbnęli i koniec – powiedział.

    Profesor Ryszard Kaczmarek, który przywiózł z archiwum we Freiburgu i opublikował raport generała Neulinga, mówił, że walki w Katowicach woli nazywać oporem niż obroną, bo z wojskowego punktu widzenia nie była to zorganizowana obrona. Wykazywał, że pewne szczegóły opisane w książce Gołby są wydarzeniami niewiarygodnymi, przede wszystkim atak niemieckiego samolotu na wieżę. Podkreślał jednak, że książki Gołby nie deprecjonuje. Ile w tej książce jest odniesień do faktów, a ile fikcji literackiej? Prof. Krystyna Heska-Kwaśniewicz przed 11 laty odnalazła część ankiet z archiwum Gołby, które w 1946 roku nadesłali do redakcji „Gościa Niedzielnego” świadkowie (bo bez „Gościa” ta „Wieża spadochronowa” by nie powstała).

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Jacek
      16.11.2014 08:55
      Chętnie przeczytałbym lub wysłuchał przedmiotową dyskusję. Droga Redakcjo czy jest gdzieś dostępna? Interesuje mnie przede wszystkim "ogólna koncepcja" prokurator Ewy Koj. Jak się nie mylę to ta Pani co nadzorowała przebieg ekshumacji Sikorskiego.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół