• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Otwarta opcja niemiecka?

    Jacek Dziedzina

    dodane 07.10.2014 14:10

    Mam proste pytanie do Ruchu Autonomii Śląska: dlaczego w wyborach samorządowych mniejszość niemiecka nawołuje do oddania głosów na kandydatów RAŚ?

    „Dziennik Zachodni” donosi o porozumieniu autonomistów i mniejszości niemieckiej przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Konkrety: Towarzystwo Społeczno Kulturalne Niemców z siedzibą w Raciborzu oraz Niemiecka Wspólnota Pojednanie i Przyszłość Dietmara Brehmera nie wystawią swojej listy. „Naszych wyborców chcemy zachęcić do głosowania na Ruch Autonomii Śląska. Liczymy, że przejdą one na RAŚ, a my dzięki temu wspólnie zrealizujemy własne cele jak np. zorganizowanie w Katowicach liceum ogólnokształcącego z wykładowym niemieckim oraz przedszkola. Chcemy też powołania Domu Kultury Niemieckiej w Katowicach” – deklaruje Brehmer.

    Porozumienie, ma się rozumieć, cieszy RAŚ, ale czy na pewno cieszy Ślązaków? Nie ma miesiąca, żeby ktoś ze znajomych, zarówno „stond”, jak i „z Polski” nie dzwonił, nie pisał ciągle z tym samym pytaniem: co wy z tym RAŚ-iem na Śląsku wyprawiacie? No więc odpowiadam ciągle cierpliwie (zwłaszcza tym „z Polski”, bo Ślązacy dobrze o tym wiedzą), że RAŚ to nie cały Śląsk. Przeciwnie, to dość marginalna, choć głośna i aktywna grupa osób, która w ciągu ostatnich lat zagospodarowała, niestety, dyskusję o Śląsku i śląskości. Efekt jest taki, że na zewnątrz cały Śląsk postrzegany jest przez pryzmat działalności RAŚ.

    Kiedyś pewien polityk pozwolił sobie na sformułowanie „ukryta opcja niemiecka” w odniesieniu do różnych działań zmierzających do poluzowania więzów z resztą Polski. Niektóre mikrofony (dawniej: dziennikarze) przerobiły tę wypowiedź tak, żeby wyszło, że to wszyscy Ślązacy są ową „ukrytą opcją”. Nie, chodziło o jedną, bardzo aktywną grupę. Teraz, w obliczu dealu RAŚ z mniejszością niemiecką, warto może postawić mocniejsze pytanie, czy nie powinniśmy mówić raczej o „otwartej opcji niemieckiej”? Żeby było jasne: niech sobie mniejszość – każda, także niemiecka – korzysta ze swoich praw i przywilejów, ubiega się o należne jej miejsca w samorządzie. Mam tylko proste pytanie: co w koalicji z mniejszością narodową robi organizacja, która oficjalnie odżegnuje się od „proniemieckich” sympatii?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Adam2
      09.10.2014 21:53
      Czy to prawda, że MN i RAŚ zmierzają do oderwania Śląska , i nie tylko,od Polski?

      Czy zapomnieliśmy już co nam wszystkim przynosła II WŚ?
      To samo toczy się teraz obok nas i trochę dalej.Ale ile trzeba, aby dotarła również do Polski.

      "Narody łaknące krwi" znów zawarły jawne i niejawne traktaty i układy, odbudowały swoje potęgi.

      Sądzicie,że jesteście bezpieczni?Tak samo myśleli ludzie w 1939 roku.Bestialstwo wojny dotyka wszystkich.Architektów wojen również.
    • ad vocem
      09.10.2014 22:05


      Szanowna Redakcjo,

      Publicysta "Gościa Niedzielnego", pan Jacek Dziedzina, napisał w swym felietonie: "Mam proste pytanie do Ruchu Autonomii Śląska: dlaczego w wyborach samorządowych mniejszość niemiecka nawołuje do oddania głosów na kandydatów RAŚ?".

      Z przyjemnością zaspokoję ciekawość Pana Redaktora. Ruch Autonomii Śląska wziął sobie głęboko do serca słowa Wojciecha Korfantego wypowiedziane w 1922 roku: "Wierna swym tradycjom wolnościowym Polsko, przyjmij wszystkich tej ziemi mieszkańców dobrej woli jako dzieci swoje, przyjmij ich bez względu na różnice języka i wiary, i daj świadectwo wielkie prawdzie, że w nowoczesnym państwie dla wszystkich wyznań i języków jest miejsce pokojowej i twórczej pracy dla dobra ludzkości".

      Jesteśmy także wierni przesłaniu wielu śląskich kapłanów, którzy w okresie międzywojnia sprawowali swą posługę wobec wiernych zarówno polskiego jak i niemieckiego czy po prostu śląskiego ducha. Nie czyniąc między nimi różnicy i w różnorodności kulturowej Górnego Śląska postrzegając wielką wartość.

      Od lat Ruch Autonomii Śląska głosi podobną pochwałę różnorodności i potrzebę wyzbycia się nacjonalistycznych uprzedzeń, tak by nasz region mógł na powrót stać się miejscem spotkania różnych języków, narodów i grup etnicznych. Cieszymy się, że tą postawą zasłużyliśmy na zaufanie przedstawicieli innych działających na Górnym Śląsku stowarzyszeń, w tym dwóch organizacji mniejszości niemieckiej.

      Z poważaniem

      Jerzy Gorzelik
      doceń 16
    • sceptyk
      10.10.2014 13:23
      Przy tym co się dzieje w III RP dla osób przez wieki wychowanych w poszanowaniu prawa i dobrych obyczajów III RP jawi się jako FOLWARK ZWIERZĘCY ORWELLA przy czym słowo zwierżecy jest obraza dla zwierząt i powinno być zastapione rosyjkim słowem które nie ma odpowiednika w języku polski Swałocz

      III RP jest folwarkiem Swołoczy
    • Jerzyk
      10.10.2014 21:39
      Panie Jacku Dziedzina, widać wyznaje pan zasadę,

      - Gdzie trzech Polaków, tam pięć partii.

      Jeden z drugim przeciw trzeciemu. Trzeci z pierwszym, przeciw drugiemu. Drugi z trzecim przeciw pierwszemu. Każdy z osobna przeciw innym.

      Boli pana jak ludzie próbują zrobić coś razem.

      - Ciekawe, czy się pan z tego spowiada?

      - Bóg jest miłością, Bóg łączy ludzi.
      - Jezus Chrystus, Syn Matki Bożej Częstochowskiej, umarł także za Ślązaków i Niemców.
      doceń 11
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół