• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Tak rodzą się prezesi

    Joanna Juroszek


    |

    Gość Katowicki 41/2014

    dodane 09.10.2014 00:00

    Mikołajki 2013 r. Wielkie pudła, a z nich wyskakują ludzie. To prezenty dla studentów… ze szkoły podstawowej. Od tej pory każdy z nich ma jednego wolontariusza, 
którego będzie się trzymać co najmniej do czerwca. 


    Październik 2014 r. 1800 dzieci z całej Polski, w tym 90 z Katowic, 40 z Sosnowca i 40 z Mysłowic chce rozpocząć roczną przygodę ze swoim tutorem, czyli kimś, kto raz w tygodniu w szkole dziecka nie tylko pomoże mu w nauce, ale także odkryje jego talenty i znajdzie receptę na kreatywne spędzanie czasu. Wielkie poszukiwanie wolontariuszy Akademii Przyszłości, projektu Stowarzyszenia Wiosna założonego przez ks. Jacka Stryczka, trwa nadal! 


    Wygrywamy


    Klaudia chodziła do 6 klasy podstawówki i miała problemy z językiem angielskim. „Dostała” Małgosię Łypaczewską, dziś asystentkę ds. promocji w Katowicach, Sosnowcu i Mysłowicach. – Nie wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać, wiedziałam tylko, że może być troszkę nieśmiała i wycofana – wspomina tutorka.

    Na pierwszych zajęciach odpuściły sobie angielski i z balonów tworzyły różne zwierzątka czy figury. Na początku było ciężko, dziewczynka nie wierzyła w swoje umiejętności. Jednak po zajęciach wzięła balony do domu, a swoją sztuczkę powtórzyła rodzinie i klasie. Miała powód do dumy: umiała coś, czego nie potrafili jej koledzy. – Pokazujemy dziecku, że może jakoś się wyróżniać. Chcemy, żeby wiedziało, że szkoła jest ważna, ale zależy nam też na tym, aby szło swoją ścieżką i wierzyło w to, że jest ona dobra – przekonuje Małgosia. – Nie chodzi tylko o poprawę ocen, o pomoc w szkole, ale o zmianę nastawienia. Teraz uczymy, jak wygrywać w szkole, a później przełoży się to na to, jak człowiek będzie wygrywać w innych życiowych sytuacjach – wierzy wolontariuszka. 
Gosia jako tutorka chciała przede wszystkim zmienić podejście Klaudii do angielskiego. Nie chodziło o superoceny, ale o wzbudzenie w dziecku wiary w jego umiejętności. Małgosia czytała więc z dziewczynką ilustrowane bajki po angielsku, prowadziła multimedialne zajęcia, pokazywała edukacyjne strony internetowe.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół