• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Wygrał sobie zwycięstwo

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 40/2014

    dodane 02.10.2014 00:00

    Międzynarodowy Dzień Muzyki. Najmłodszy organista w archidiecezji? Jako dziewięcioletni ministrant na czas psalmu odchodził od ołtarza i wchodził na chór. Zagrał, zaśpiewał i… wracał. Piętnastoletni dziś Mateusz Krzyżowski z chóru już nie schodzi. No, chyba że jest Wielki Piątek.

    Dalej jesteś ministrantem? – Tak, przynamniej tak mi się wydaje – Mateusz uśmiecha się. – Tylko dwa razy w roku „idzie za ministranta”. W Boże Ciało, jak nie prowadzi śpiewu, no i Wielki Piątek, kiedy nie grają organy. – Wtedy ubiera albę i służy – uzupełnia Dariusz Krzyżowski, tata organisty w kościele św. Józefa Robotnika w Tychach. – Mam za sobą już 7 czy 8 parafii, no i niejednego organistę. Z całym szacunkiem dla wszystkich, zawsze słychać w nich pewną manierę. Mateusz tej maniery nie ma. Jest jednym z lepszych organistów, jakich znam. A biorąc pod uwagę jego wiek, jest absolutnie profesjonalny – ocenia ks. Antoni Owczarek, proboszcz parafii.

    Fajnie mu to wychodzi

    Czasem jednak i Mateuszowi zdarzają się małe wpadki. Niedawno podczas Mszy z okazji okrągłej rocznicy ślubu na zakończenie zagrał „Być bliżej Ciebie chcę”, śpiewaną głównie na… pogrzebach. – To tak się człowiek czasem sam wkręci. Nie ma co ukrywać, Mateusz nie jest po żadnej szkole dla organistów. Na początku słuchałem w kościele i zapisywałem, jakie pieśni w danym okresie organista gra. Teraz już to wiemy – tłumaczy pan Darek. Mateusz oficjalnym organistą w parafii jest od 2013 r.

    Pierwsze kroki stawiał jednak dużo wcześniej. – Jeszcze nasz poprzedni proboszcz, ks. Michał Anczok, przychodził do nas na kolędę i wtedy grałem mu różne kolędy. Szybko zauważył, że fajnie mi to wychodzi i zaproponował, żebym spróbował zagrać kiedyś na Mszy w tygodniu. Miałem wtedy jakieś 9 lat – wspomina. Na pewnej Mszy Mateusz zagrał wszystkie pieśni z odpowiedziami. – Stresowałem się bardzo – mówi. – Razem z rodzicami – wtrąca jego tata. – Poczułem jednak chęć do rozwijania tej pasji. To się stało moim małym hobby i postanowiłem profesjonalnie się tym zająć. Michał Brożek, organista i dyrygent, który prowadzi m.in. chór „Cantate Deo” w Czułowie, przez parę miesięcy udzielał mi lekcji gry na organach. – Pokazał mu podstawy, a reszta to była ciężka praca – uzupełnia pan Darek. Wydaje mi się, że najgorszy był pierwszy rok, trzeba było poznać wszystkie okresy liturgiczne, a do każdego z nich są inne pieśni. Do tego majowe, nieszpory, Roraty, Gorzkie Żale, różańce… Mateusz na początku przygrywał sobie w czasie psalmów, potem, np. w czasie Bożego Narodzenia, w trakcie Mszy zamieniał się z organistą: on grał części stałe, a Mateusz – pieśni. Teraz gra na sobotnich Mszach i dopołudniowych niedzielnych. Można usłyszeć go także na ślubach w różnych tyskich parafiach i nie tylko. –Najtrudniejsze chyba jest to, żeby trafić w gusta ludzi, w to, czego oczekują ode mnie parafianie. Nie chodzi o to, żeby zagrać parę pieśni i iść sobie do domu. Trzeba dać też coś od siebie. Sądzę jednak, że bez tego ciężko by mi teraz było – przyznaje Mateusz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • George
      22.05.2017 19:51
      Swietny chłopak,mój syn Paweł wyraża się o nim w samych superlatywach.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół