• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • To wciąga!

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Ponad 900 wolontariuszy, tony prezentów i 2100 obdarowanych rodzin z 51 rejonów Śląska – tak liczbowo wyglądał finał zeszłorocznej Szlachetnej Paczki w województwie. Stać nas na więcej? Wolontariuszu, do dzieła!

    Moje pierwsze odwiedziny u rodzin były bardzo wstrząsające. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak blisko mnie, w Katowicach, mieszkają ludzie w tak skrajnej biedzie – mówi Hania Osiejuk, tegoroczny lider jednego z katowickich rejonów Szlachetnej Paczki. – Późna jesień, po ciemku wchodzimy [wolontariusze pracują parami – przyp. aut.] do kamienicy bez domofonu. Rozsypująca się klatka schodowa, a mieszkanie na samej górze na poddaszu. Pukamy do drzwi, otwiera nam pani, za nią od razu kuchnia, w środku pies na łańcuchu. Okazało się, że w tej rodzinie była matka i ośmioro dzieci, wśród których najmłodsze było jej wnukiem – opowiada. Potem były kolejne rodziny – szok, zapał do pracy i niezwykłe rozmowy. – Jak wracałam do domu, to 90 proc. moich myśli każdego następnego dnia dotyczyło Paczki. To strasznie wciąga i zmienia życie – przyznaje Hania.

    Każdy wolontariusz odwiedza kilka rodzin. Do Paczki kwalifikuje trzy z nich. To nie są łatwe rozmowy, wolontariusze są jednak odpowiednio przygotowani, mają scenariusz, według którego pytają o sytuację domowników, weryfikują ich potrzeby, stan ubóstwa i – co ważne – orientują się, czy bieda rzeczywiście nie jest zawiniona. To pierwszy etap spotkania; jeśli rodzina przejdzie go pozytywnie, wolontariusz ponownie się z nią spotyka i wypytuje o konkretne potrzeby. Powstaje opis rodziny. Co ciekawe, zwykle okazuje się, że ludzie mają mniejsze oczekiwania od tych, jakie zapewniają im darczyńcy Paczki. W połowie listopada ruszają bazy danych, spośród których darczyńcy (osoby prywatne albo grupy ludzi) mogą wybrać konkretną rodzinę. Zadaniem wolontariusza jest kontakt między potrzebującymi a ofiarodawcami. To on zawozi także prezenty „swojej” rodzinie. Spotkania te są niecodzienne: niedowierzanie, płacz i ogromna radość.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół