• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Redaktor wydania

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 33/2014

    dodane 14.08.2014 00:00

    Dzieci znaleziono tego samego dnia w dwóch różnych oknach życia.

    Chłopca – u sióstr jadwiżanek w Katowicach-Bogucicach, dziewczynkę – przy Kongregacji Sióstr Miłosierdzia we Wrocławiu. Przy noworodkach leżały karteczki z kilkoma informacjami dotyczącymi ich życia. Oba okna działają od 2009 r. W sumie uratowały życie 12 dzieci. Co by się z nimi stało, gdyby nie było takich miejsc? Nie wiem. Wiem natomiast, że w świetle zeszłorocznej dyskusji na temat tego, jak „krzywdzące” są okna życia, zdecydowanie wolę, żeby było ich jak najwięcej. Jasne, że każde dziecko ma prawo poznać swoich biologicznych rodziców. Jednak bez okien życia wielu z nich nie poznałoby ani biologicznych, ani adopcyjnych. Tych dzieci na świecie po prostu by nie było. Więcej na s. II.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół