• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zasada, nie opinia

    dodane 24.07.2014 00:00

    Tablica ku czci bohaterskiego Ślązaka zawisła w Szerokiej.

    To wciąż mało znany bohater, nie tylko na świecie, ale i w samej Polsce. W czasie II wojny światowej Henryk Sławik z węgierskim urzędnikiem Józsefem Antallem ocalili na Węgrzech co najmniej 5 tys. polskich Żydów. We współpracy z Kościołem katolickim organizowali wydawanie im fałszywych dokumentów. Utworzyli też sierociniec dla 100 żydowskich dzieci, nadając mu dla kamuflażu nazwę „Dom sierot polskich oficerów”. Tablicę ku czci H. Sławika poświęcił 15 lipca w Jastrzębiu-Szerokiej ks. Grzegorz Olszowski, wikariusz generalny archidiecezji katowickiej.

    Zawisła w bramie przed kościołem Wszystkich Świętych, w którym bohater 120 lat temu został ochrzczony. Poruszające słowa wygłosiła pod nową tablicą dr hab. Adrienne Körmendy, konsul generalny Węgier w Krakowie. – Henryk Sławik żył w czasach, kiedy nie było nadziei, że siły zła zostaną szybko złamane. Był jednak człowiekiem wartości, które nie zależą od opinii większości. Wyznawał zasadę miłości bliźniego. Służył najsłabszym i dał za nich życie. Jego pamięć nam mówi, że być Europejczykiem, Polakiem, Węgrem i Ślązakiem oznacza obowiązek, żeby zawsze i wszędzie być człowiekiem – stwierdziła. Pani konsul powiedziała nam, że jest stałą czytelniczką „Gościa Niedzielnego”. – Historia nigdy nie powtarza się dokładnie w taki sam sposób. Mogą jednak powtórzyć się takie okoliczności, kiedy postawa, jaką prezentował Sławik, może znowu być potrzebna – skomentowała. Dodała, że tak może się zdarzyć niekoniecznie w czasie wojny. Możliwe, że gdy będzie żyło się wygodnie i bogato, też trzeba będzie dokonać wyboru pomiędzy dobrobytem i samozadowoleniem a wiernością zasadom i miłości bliźniego. Tablica poświęcona bohaterowi zawisła obok innej, odnowionej, z nazwiskami mieszkańców Szerokiej, którzy zginęli w czasie wojny. Henryk Sławik mieszkał w Szerokiej, a później w Katowicach. Był politykiem niepodległościowego skrzydła Polskiej Partii Socjalistycznej. W lipcu 1944 r. wpadł na Węgrzech w ręce gestapo. Nikogo nie wydał i – mimo bicia – wziął całą „winę” na siebie. W sierpniu 1944 r. Niemcy powiesili go w obozie Mauthausen.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół