• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Od a(corna) do z

    Aleksandra Pietryga

    |

    Gość Katowicki 12/2014

    dodane 20.03.2014 00:00

    – Mój dziadek twierdzi, że kiedyś nie było internetu – mówi nastolatka do koleżanki. A przyjaciółka na to: – Przez godzinę?

    W Katowicach od niedawna można obejrzeć kawał dobrej prehistorii IT. Na pl. Oddziałów Młodzieży Powstańczej powstało Muzeum Historii Komputerów, oficjalnie zatwierdzone przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. – Zaczęło się od tego, że każdy z nas chciał odzyskać swój pierwszy komputer – mówi Krzysztof Chwałowski, jeden z założycieli MHK. – W moim przypadku był to acorn, którego w latach 80. uprosiłem u rodziców. Choć od tego czasu dziesiątki komputerów przewinęło się w jego życiu, sentyment pozostał. Dał ogłoszenie, że poszukuje tego konkretnego modelu. Ludzie przynosili wszystkie możliwe typy komputerów z dawnych lat. W końcu i wymarzony acorn trafił do pasjonata. – Mój pierwszy komputer ważył kilka ton, dlatego niekoniecznie chciałem go mieć z powrotem – śmieje się Piotr W. Fuglewicz, informatyk, członek rady programowej MHK. Ale i wielkogabarytowe komputery tu są.

    Chlubą muzeum jest na pewno Odra 1305 – komputer przypominający wielką szafę, który nie mieści się w placówce. Obejrzeć go można w Szopienicach. – 30 lat temu brałem udział w odpalaniu pierwszego „internetu” przy pomocy m.in. takiej maszyny – uśmiecha się P. Fuglewicz. – Jeden komputer stał w Gliwicach, drugi we Wrocławiu, trzeci w Warszawie. My, na Śląsku, wstukiwaliśmy na przykład literkę „A”, która odbijała się na ekranie w Warszawie. To był szał! Muzeum powstało z pasji trzech kolekcjonerów – Krzysztofa Chwałowskiego, informatyka, Zbigniewa Rudnickiego, dziennikarza, oraz Dariusza Walerjańskiego, historyka. Wspiera ich zespół wolontariuszy zapaleńców. W czeluściach magazynu zgromadzili już ponad 2,5 tys. eksponatów. – Budując muzeum, założyliśmy sobie, że wszystkie eksponaty będą w pełni sprawne – wyjaśniają. – Dostajemy je w różnym stanie, ale każdy naprawiamy, wymieniamy części i uruchamiamy. – Dawniej komputery były produkowane na wiele lat – tłumaczy P. Fuglewicz. – Dziś w produkcję nowego sprzętu wpisana jest autodestrukcja po roku czy dwóch latach użytkowania. Pasjonatom udało się z budynku dawnej katowickiej DOKP, z pomieszczenia, w którym zajmowano się zarządzaniem katowickim węzłem PKP, zdobyć trzy (szafowe) komputery PRS z lat 70. ub.w. Pomocą w akcji służył konstruktor tych maszyn Krystian Żymełka. – Udało się też przenieść w całości oryginalną podłogę pływającą, a nawet meble, biurko, krzesło i telefon – wymienia K. Chwałowski. Najstarszy komputer lampowy w kolekcji muzeum pochodzi z 1967 roku. Dumą twórców jest też pianola z 1912 roku, czyli instrument przypominający pianino, ale mechanicznie zaprogramowany. Dzięki zapisowi na taśmie perforowanej poruszane są młoteczki, które – uderzając w odpowiednią strunę – wydobywają dźwięk. W Stanach Zjednoczonych zachowała się tylko jedna firma, która na zamówienie wyrabia taśmy do pianol. Największą popularnością wśród odwiedzających cieszą się komputery 8-bitowe marki Atari, Amiga, Commodore. Do perełek należą maszyny wyprodukowane w prototypowych ilościach kilku sztuk albo komputery robione ręcznie w pokojach czy garażach młodych adeptów techniki. Muzeum ma być nie tylko miejscem rozrywki, ale także jednostką ściśle naukową, która będzie gromadzić i opracowywać dokumenty dotyczące historii rozwoju informatyki. – Większość ludzi centrum rozwoju polskiej myśli technicznej lokalizuje jedynie w Warszawie i Wrocławiu – ubolewa P. Fuglewicz. – A my zgromadziliśmy dokumenty, które potwierdzają, że Śląsk w połowie lat 80. był pierwszym miejscem produkcji i wdrażania komputerów w Polsce. Chcemy też pokazać, że historia komputerów nie zaczęła się w latach 80. ub. wieku, ale o wiele wcześniej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół