• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Józef w Rybniku

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 11/2014

    dodane 13.03.2014 00:00

    Każda rodzina, nie tylko z parafii franciszkańskiej, może przyjąć na jedną dobę kopię cudownego obrazu św. Józefa Kaliskiego.

    Wystarczy wpisać się na listę na klasztornej furcie przy ul. generała Józefa Hallera. Wizyta kopii tego obrazu jest związana z rekolekcjami „Z Maryją i Józefem poszukujemy Zmartwychwstałego”. Zaczynają się od Mszy św. w intencji rodzin rybnickich we franciszkańskiej parafii św. Józefa w sobotę 15 marca o godz. 18.15. Rekolekcjonista ks. Robert Lewandowski z Kalisza oprócz mniejszej kopii obrazu, która ma wędrować po mieszkaniach, przywiezie też w samochodzie-kaplicy dużą kopię, poświęconą przez bł. Jana Pawła II.

    Peregrynacja mniejszej kopii po rodzinach zacznie się na zakończenie rekolekcji, w środę 19 marca, czyli w uroczystość św. Józefa. – Mały obraz dotknie wtedy wielkiego i pójdzie do ludzi – zapowiada o. Serafin, proboszcz rybnickiej parafii franciszkańskiej. – Codziennie wieczorem po Mszy św. kolejna rodzina będzie przejmować obraz. Dostanie też wtedy błogosławieństwo od celebransa. Następnego wieczoru trzeba ten obraz przynieść z powrotem na Mszę świętą, w czasie której będziemy się modlić właśnie za tę rodzinę. Wraz z obrazem chętni otrzymają teczkę z propozycjami modlitw w intencji rodzin, ojców, matek, dzieci.

    – O świętym Józefie, patronie rodzin, zbyt mało się mówi – uważa o. Serafin. Cudowny obraz z Kalisza przedstawia całą Świętą Rodzinę. Ponad 800 polskich księży więzionych w czasie wojny w obozie Dachau miało głębokie przeświadczenie, że cały obóz zawdzięczał ocalenie 29 kwietnia 1945 r. właśnie opiece świętego Józefa. Kilka dni wcześniej polecili się jego opiece dzięki propozycji kapłanów znających kaliskie sanktuarium. Okazało się, że w dniu, w którym esesmani mieli wykonać rozkaz wymordowania wszystkich więźniów (32 tysiące), dosłownie chwilę przed rozpoczęciem rzezi, pod obóz w Dachau dotarł maleńki, kilkunastoosobowy patrol żołnierzy amerykańskich. Esesmani złożyli przed nimi broń. „Gdyby Amerykanie przyszli kilka godzin później, zastaliby zgliszcza i zbiorową mogiłę. Zaledwie kilka godzin, a dzięki nim my żyjemy. Czy to był przypadek, czy zbieg okoliczności? Tego nie da się racjonalnie wytłumaczyć” – wspominał wybitny Górnoślązak, świętej pamięci biskup koszalińsko-kołobrzeski Ignacy Jeż. On sam i ponad 800 ocalonych księży co roku spotykali się w kaliskim sanktuarium św. Józefa. Na stronie internetowej tego sanktuarium są też publikowane współczesne, bardzo ciekawe świadectwa złożone przez ludzi, którym święty Józef pomógł w trudnych sytuacjach, dotyczące np. otrzymania pracy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół