• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

    Aleksandra Pietryga

    dodane 01.03.2014 08:42

    Z najnowszych danych IPN wynika, że latach 1944–1956 zginęło ponad 50 tys. osób związanych z antykomunistycznym ruchem oporu, straconych na mocy wyroków czy zamordowanych w więzieniach i siedzibach UB.

    Zgodnie z wolą Sejmu RP po raz czwarty w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 1 marca przypada rocznica zamordowania przez komunistów w więzieniu na Mokotowie członków IV Komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość na czele z płk. Łukaszem Cieplińskim "Pług". - Wreszcie jest czas, by przypomnieć o bohaterach - twierdzi dr Andrzej Drogoń, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach. - Dziś mówi się o kilkudziesięciu tysiącach ofiar walki przeciwko sowietyzacji narodu polskiego. Wiele z nich w niewyjaśnionych okolicznościach ginęło nawet po ogłoszeniu amnestii. Najlepszym przykładem jest historia Henryka Flame "Bartka". W wyniku amnestii z 1947 roku ujawnił się, a dziewięć miesięcy później został zamordowany w knajpie, strzałem w plecy, przez miejscowego milicjanta, który z powodu rzekomej choroby psychicznej, nigdy nie został za swój czyn postawiony przed sądem.

    Katowicki oddział IPN włączył się w główne obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które miały miejsce m.in. w kościele Mariackim w Katowicach. Mszy św. przewodniczył ks. Andrzej Suchoń, proboszcz parafii. W uroczystościach uczestniczyli historycy, samorządowcy, uczniowie szkół średnich, a także żyjący jeszcze żołnierze podziemia. Obchodom towarzyszył również koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk", Apel Poległych i pokaz filmów w kinie Światowid, połączony ze spotkaniem z Tadeuszem Pawlickim reżyserem filmów: "Witold" o rotmistrzu Witoldzie Pileckim oraz "My, ogniowe dzieci" o Józefie Kurasiu.

    Mianem "żołnierzy wyklętych" nazywa się żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego walczących od lata 1944 roku do połowy lat pięćdziesiątych z sowiecką okupacją. Z najnowszych danych IPN wynika, że w latach 1944–1956 zginęło ponad 50 tys. osób związanych z antykomunistycznym ruchem oporu, straconych na mocy wyroków czy zamordowanych w więzieniach i siedzibach UB. Ostatni ukrywający się partyzant, Józef Franczak "Lalek" zginął w walce z obławą bezpieki dopiero w październiku 1963 roku. Przez lata rządów komunistycznych w Polsce narosła wokół nich ściana kłamstw i prób zatarcia bohaterskiego wizerunku. Żołnierzy podziemia komuniści przedstawiali jako bandytów, pijaków i kolaborantów III Rzeszy. - Trzeba w końcu bohaterów nazwać bohaterami, a tych, którzy ich mordowali bandytami - uważa dr Drogoń. - Należy przywrócić godność i szacunek tym ludziom. Chodzi o to, by młody człowiek zrozumiał o co walczyli bohaterowie podziemia niepodległościowego. Jeśli oni są nazywani "bandytami", to tak samo powinno się chyba określić opozycjonistów z Poznania' 56 czy Wybrzeża' 70, prawda? Chodziło o tą samą sprawę: wolną Polskę od dominacji sowieckiego systemu.

    Dyrektor katowickiego IPN uważa, że analogiczną sytuację mamy dziś na Ukrainie. - Imperialne dążenia wielkiego mocarstwa nie mają granic - mówi. - Dominując wolne państwo, eliminuje ludzi, którzy upomnieli się o wolność.

    Czwarty Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych był obchodzony nie tylko jako wyraz hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za krew przelaną w obronie Ojczyzny, ale również jako zadośćuczynienie za krzywdy i represje, jakich doznawali przez wszystkie lata PRL i ciszę po 1989 roku. Wielu historyków uważa, że w odniesieniu do członków podziemia antykomunistycznego trzeba na równi z mianem "żołnierzy wyklętych", używać określenia "niezłomni".

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół