• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • W trumnie nie dyskutujesz

    Aleksandra Pietryga

    dodane 10.02.2014 20:21

    - Kasia miała tylko 16 lat. Koleżanki na imprezie wsypały jej narkotyki do coca-coli. Nie wiedziały, że ma uszkodzony układ nerwowy, bo mama w dzieciństwie rzuciła nią o podłogę. Kasia umarła na ich oczach. Ty też masz jedno życie, nie ma dogrywki - przekonuje raper.

    (UWAGA: na końcu tekstu film ze świadectwem "Maka")

    - Wyrastałem w przekonaniu, że jestem zerem, nikim, złą częścią świata - taki przekaz osób, które powinny się o mnie troszczyć, mi towarzyszył - mówił Dobromir "Mak" Makowski, koordynator projektu muzycznego "Rap Pedagogia", współtwórca Fundacji "Krok po Kroku". Raper od wielu lat, jeżdżąc po Polsce, dociera do wielu szkół, domów dziecka, domów poprawczych i zakładów karnych. Opowiada o swojej przeszłości, o ciężkim dzieciństwie, przemocy w domu, wychowywaniu się w domach dziecka. Mówi do młodzieży, że można żyć inaczej, że sami kształtują swoje życie.

    Dobromira "Maka" Makowskiego poznała młodzież z Gimnazjum nr 4 w Siemianowicach Śl. 10 lutego w szkole odbyło się spotkanie uczniów z raperem. Zaproszenia otrzymały także delegacje z 7 innych gimnazjów w mieście. - Wśród naszych uczniów mamy również raperów, którzy dla lokalnej publiczności tworzą muzykę hiphopową z własnymi tekstami, pełnymi buntu przeciwko rodzicom, nauczycielom, niezgody na normy, zasady, nienawiści do wszystkich - powiedziała Beata Borkowicz, katechetka, organizatorka spotkania. - Pewnego dnia na lekcji religii odtworzyłam dla uczniów płytę-świadectwo Dobromira "Byłem marionetką diabła". Chciałam pokazać młodzieży inny rodzaj rapu, dodatkowo poparty opowieścią życia twórcy.

    B. Borkowicz ze zdziwieniem zauważyła, że uczniowie po raz pierwszy wysłuchali czegokolwiek, siedząc cicho. Wpatrywali się w skupieniu w ekran. I to we wszystkich klasach. - Niektórzy nie zdołali powstrzymać się od płaczu, a kiedy film się skończył, wstali i zaczęli bić brawo - opowiadała katechetka. - Przychodzili potem do mnie i mówili: "Superkoleś!", "Niech on tu przyjedzie", "Niech go pani zaprosi do naszej szkoły".

    Dobromir, zabiję cię!

    - Wchodząc do szkoły, zakładacie maski. Życie wam się wali, ale przed innymi trzeba przecież grać - ganił młodzież Dobromir. - To nie jest tak, że wy jesteście jakimś pierwszym pokoleniem manify. Przed wami było wiele pokoleń cwaniaków. Niektórzy już nie żyją, zapili się, zaćpali na śmierć, wyskoczyli z okien. Jak was przekonać, żebyście wcześniej się obudzili, żebyście tak nie skończyli?! - pytał raper.

    Opowiedział gimnazjalistom historię swojego życia. Razem z bratem trafił do domu dziecka, kiedy miał 1,5 roku. Jego rodzice odsiadywali wyrok w więzieniu za pobicie milicjanta. W wieku 7 lat został zabrany stamtąd przez ojca. Matka złamała mu nos, uderzając jego twarzą o stół. Była prostytutką, popełniła samobójstwo w wieku 39 lat. Chłopca przygarnęła ulica. Nauczył się kraść, zaprzyjaźnił się z młodymi kryminalistami, recydywistami, narkomanami. Tata był niewidomy. Był też alkoholikiem. Synowie opiekowali się nim. A on urządzał w domu libacje, z siekierą w ręku wyłudzał pieniądze od matki, wysyłał chłopców nocą po wódkę, a kiedy był pijany, bił ich do nieprzytomności, rzucał o ściany. - Pewnego dnia, po czwartej flaszce, zamachnął się i zawołał: "Dobromir, zabiję cię!", a ja wiedziałem, że on nie żartuje - opowiadał raper. - Uciekłem z domu, trafiłem na policję, a stamtąd do pogotowia opiekuńczego.

    Myślał, że tam będzie bezpieczny, a pierwsze, co zobaczył po przekroczeniu progu ośrodka, to wychowawcę bijącego podopieczną. - Widziałem, jak silniejsi maltretują słabszych, jak starsi chłopcy wykorzystują seksualnie młodszych kolegów, koleżanki, biją ich, upokarzają. Bałem się dniami i nocami - zwierzał się gimnazjalistom "Mak" Makowski. - Zakochałem się w rozpuszczalniku. Z czasem poznałem marihuanę, psychotropy, amfetaminę, grzybki halucynogenne i inne.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Bingi
      12.02.2014 03:04
      „Kto uratował choćby jedno ludzkie istnienie, nagrodzony będzie jakby uratował cały świat”.Trzymam kciuki za Maka bo robi dobrą robotę. Jak dla mnie te wszystkie lekcje wychowawcze, powinny zostać przeznaczone na jakieś realny wkład tych młodych ludzi w swoje środowisko np. zbiórki na domy dziecka i nie muszą to być rzeczy związane z pieniędzmi ale na lekcjach plastyki czy techniki można takim maluchom coś fajnego przygotować, albo na schroniska dla zwierząt. Uczenie wrażliwości i pobudzania chęci do opieki nad słabszymi, młodszymi poprzez faktyczny kontakt z odbiorcami tej pomocy, czyli zajęcia w domach dziecka albo w schroniskach dla zwierząt. Ale i tak to co najważniejsze dzieje się w domu w rodzinie z ktorej dziecko czerpie na potem. W kontekście przeczytanego tekstu, podsyłam filmik, który ma podobny przekaz jak ten z artykułu. Mną szarpnął i jeden i drugi...
      http://www.cda.pl/video/11300267/To-zmieni-cie-w-dokladnie-60-sekund
    • MiB
      13.02.2014 23:04
      w ramach pewnego wyjaśnienia: podział na narkotyki miękkie i twarde jest stucznym podziałem wdrukowny społeczenstwu przez czerpiących zyski z ich sprzedaży aby oszukiwać ludzi wchodzących w narkotyki. Jedyny podział to ten na pochodzenie: naturalne i syntetyczne. Nie dajcie się oszukać wszystkie narkotyki uzależniają!!! Mocni odpadają pierwsi
    • west
      14.02.2014 07:28
      na pewnym forum ktoś suka pomocy i pisze o swych doświadczeniach z "ziołem" tak:

      - Nie paliłem papierosów, dietę mam dobrą organizm mam w miarę czysty. Jak w pierwszym poście pisałem, paliłem zioło czyli marihuanę. Chodzi o leczenie zaburzeń psychicznych z resztą tak jak to jest napisane w temacie, a nie fizycznych.

      dalej:

      No nie jest to cudowne i nieszkodliwe zioło. Uważam, że wszystko jest dla ludzi ale trzeba korzystać z tego z umiarem. Ja paliłem 7 lat średnio 3-4 razy w tygodniu i jedyne co teraz mogę powiedzieć to to, że zmarnowałem 7 lat życia...

      Ciekawe co na to powie palikociarnia i reszta ... /
    • lolek
      09.09.2014 12:31
      lepiej palic maryske niz byc koscielnym oszolomem bez wlasnego zdania, patrzacym na wiat przez pryamat tego co powiedzial ksiadz
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół