Nowy numer 21/2018 Archiwum

Zeszyt i ołówek

Rok Rodziny. Rodzina domowym Kościołem. Brzmi pięknie. Pora więc zejść na ziemię?

Ana ziemi pokój ludziom dobrej woli – podpowiadają słowa znanej kolędy. Skąd pewność, że pokój ów istnieje? W metropolii górnośląskiej trwa Rok Rodziny. Biskupi w liście duszpasterskim „Rodzina Miłością wielka” nawołują, by śląskie rodziny stały się domowymi Kościołami. Co oznacza to w praktyce, tłumaczą Anna i Wilhelm Iwaneccy z Siemianowic Śląskich oraz Beata i Miłosz Scelinowie z Chorzowa, należący do Domowego Kościoła Ruchu Światło–Życie.

– Bardzo chętnie porozmawiamy. Trzeba się dzielić, żeby dobro szło dalej – mówią elegancko ubrani, gotowi do podróży w czasie, Anna i Wilhelm. Ślub wzięli 57 lat temu, 2 lutego, nie wiedząc, że ta data będzie ważnym świętem w Ruchu Światło–Życie. Uroczystość Ofiarowania Pańskiego to dla oazowiczów Dzień Światła. Wówczas w ośrodku centralnym Ruchu w Krościenku błogosławi się świece, które towarzyszą uczestnikom wakacyjnych oaz rekolekcyjnych. – Już wtedy, w dniu ślubu, chodziło nam o to, żeby Maryja i Pan Bóg prowadzili nas swoim światłem – tłumaczą małżonkowie. Wychowali piątkę dzieci – najstarsze i najmłodsze to córki, a w środku trójka synów. Jeden z nich został kapłanem, a dwójka szafarzami. Syn Tadeusz pół roku temu odszedł do Pana. Iwaneccy z dumą, jeden przez drugiego, opowiadają o swoich wnukach. W sumie mają ich 16, od niedawna cieszą się także pierwszą prawnuczką. – Nieprawdą jest, że rodziny wielodzietne są patologią. Syn Tadeusza został kapłanem, a na Mszy św., jak przykładowo jest ósemka ministrantów, to szóstka jest nasza. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia spotykamy się na kolędowaniu i jest taaaka radość! Mamy całą kapelę, wszyscy grają, tym razem były trzy gitary, organy i flety. Wnuki grają też na skrzypcach, trąbce, perkusji – wyliczają dziadkowie.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma