• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dziękujemy, Maestro!

    jj

    dodane 03.01.2014 14:54

    W piątek, dzień przed uroczystościami pogrzebowymi, Wojciecha Kilara pożegnała jego parafia. – Zgromadziła nas tu dzisiaj miłość i wdzięczność wobec pana Wojciecha Kilara, którego tą Eucharystią żegnamy w naszej parafii – mówił na początku Mszy św. ks. Jarosław Paszkot, proboszcz parafii pw. Najświętszych Imion Jezusa i Maryi w Katowicach-Brynowie.

    Podczas homilii ks. Paszkot akcentował przyjaźń Zmarłego z księżmi parafii, zwłaszcza ze śp. ks. Adolfem Kocurkiem, oraz zamiłowanie do Śląska. Podkreślał, że mądrość, moc i świętość, rozumiana jako radość prowadzenia innych do nieba, wynikały z umiłowania przez Wojciecha Kilara słowa Bożego. Zaznaczał także szczególne nabożeństwo Kompozytora do Matki Bożej Jasnogórskiej, które zrodziło się w okresie stanu wojennego. Ks. Paszkot wspomniał także o więzi, jaka łączyła Kompozytora z jego żoną. Po jej śmierci miał powiedzieć: "Umarła lepsza cząstka mnie". Żona Basia, podobnie, jak Maryja, miała prowadzić go do nieba.

    Mówiąc o śmierci Kilara, kapłan podkreślał także znaczenie dnia, w którym umarł. – Pan Wojciech został zabrany do Boga w niedzielę, w okresie Bożego Narodzenia, w święto Świętej Rodziny, by mógł świętować je już w niebie ze Świętą Rodziną i ze swoją ukochaną Basią – powiedział na zakończenie homilii.

    Wybitny kompozytor w swoim parafialnym kościele w niedzielnych Mszach świętych uczestniczył ostatnio zazwyczaj o godz. 12. – Siadał z tyłu, pod chórem, obok konfesjonału, co świadczyło o jego ogromnej skromności – tłumaczył proboszcz. Kilar dla swojej parafii ufundował dzwony "Wojciech", "Barbara" i "Franciszek".

    Proboszcz, wspominając Kompozytora, wskazywał na jego skromność oraz traktowanie pracy jako służby. "Co usprawiedliwia moje istnienie na tym świecie, moją pracę? Czy jestem komuś potrzebny?" – miał powiedzieć, odbierając w 2009 r. medal Per Artem Ad Deum. Wskazał wówczas, że spełnienie i prawdziwe szczęście przychodzą dopiero wtedy, gdy człowiek podejmuje się służby. Ks. Paszkot cytował także błogosławionego Jana Pawła II, który o dziele "Missa Pro Pace" Kompozytora mówił: "Utwór ten dostarcza nie tylko estetycznych wrażeń, ale i religijnych wzruszeń. Modlę się, aby harmonia ducha jak najprędzej przemieniała serca ludzi".

    W uroczystościach pożegnalnych uczestniczyli prezydent Katowic Piotr Uszok, wiceprezydent Krystyna Siejna, kapłani, diakon, rodzina, parafianie i bliscy Wojciecha Kilara. Najpierw w kościele wystawiona została trumna z ciałem Kompozytora. Później, o godz. 12, odprawiono Mszę św. w jego intencji. Po niej nastąpiła eksportacja - uroczyste wyprowadzenie trumny z ciałem z kościoła.

    Wojciech Kilar zmarł w niedzielę 29 grudnia rano, po bardzo ciężkiej nocy. Gorzej poczuł się już poprzedniego dnia. Wcześniej, zarówno w sobotę przed świętami, jak i w pierwszy i drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, przyjął Komunię świętą z rąk odwiedzającego go kapłana.

    Jego pogrzeb odbędzie się w sobotę o godz. 11 w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach.

    Więcej informacji o śmierci i pogrzebie Wojciecha Kilara można znaleźć na stronie katowice.gosc.pl/Kilar.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • _jasiek
      05.01.2014 08:52

      Nie rozumiem, dlaczego w całym ciągu zamieszczanych tu informacji o pogrzebie Mistrza zacieniana jest jedna fundamentalna sprawa. Mianowicie, zapewne z woli Zmarłego, który był gorliwym katolikiem, mimo kremacji zwłok wszystko dokonało się zgodnie z obowiązującymi w takiej sytuacji przepisami kościelnymi, wynikającymi z wiary w zmartwychwstanie ciał. Właśnie ta uroczystość była faktycznie Mszą pogrzebową, dopiero po której wolno spopielić ludzkie szczątki, natomiast sobotnia uroczystość związana była jedynie ze złożeniem prochów do grobu rodzinnego.

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół