• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dobro podaj dalej

    Agnieszka Bytomska

    |

    Gość Katowicki 50/2013

    dodane 12.12.2013 00:00

    W rodzinach zagrożonych rozbiciem pojawiają się miłość i czułość. Niedaleko nas dzieją się cuda, o których można by napisać całą książkę.

    Wszystko zaczęło się 4 lata temu od wyjazdu do Leśniowa, na który razem z młodymi podopiecznymi Stowarzyszenia św. Filipa Nereusza pojechali ich rodzice. Dla wielu z nich była to pierwsza wizyta w kościele po kilku latach. Przed Eucharystią dzieci miały napisać na kartkach to, co chcą powiedzieć Panu Bogu. – My by też chcieli napisać to, co momy do powiedzenia! – zaproponowali wtedy dorośli. Podczas przygotowania darów wszyscy razem ruszyli w procesji, żeby złożyć swoje kartki przed ołtarzem. Kiedy w kolejnym roku znowu pojawiła się propozycja wspólnego wyjazdu, nikt nie miał wątpliwości co do miejsca. Wybór kolejny raz padł na Leśniów.

    Tym razem wiele matek poszło do spowiedzi i przystąpiło do Komunii św. Mniej więcej w tym samym czasie zrodził się pomysł zorganizowania pierwszych rekolekcji dla rodzin. Poprowadziła je grupa z Gdyni, ze Szkoły Nowej Ewangelizacji. To właśnie wtedy rozpoczął się proces nawrócenia wielu osób i czas szczególnego Bożego działania. W tym roku pojawiła się nowa propozycja – wspólne przygotowanie do zbliżających się świąt. – Zależało nam na tym, żeby obudzić rodziny przed Bożym Narodzeniem. I to nie tylko te, którymi my się zajmujemy, ale w ogóle te, które nas znają, do których możemy docierać. Również na położeniu akcentu duchowego na ten czas przygotowania – mówi Alina Szulirz, przewodnicząca stowarzyszenia.

    Na czym polega wspomniane budzenie? Już na samym początku grudnia 200 rodzin odebrało wieńce adwentowe. Mają one być zachętą do wspólnej modlitwy nie tylko za siebie nawzajem, ale również za inne rodziny gromadzące się przy podobnych wieńcach oraz za chrześcijan prześladowanych na całym świecie. Trudności nie ominęły nawet samej Maryi i Józefa. O zwyczajności ich życia usłyszeli uczestnicy Klubu Rodzica z Rudy w czasie jednej z katechez. Wpatrywanie się w Matkę Bożą ma stać się zachętą do oddania Jej pod opiekę siebie i swoich rodzin, dlatego na zakończenie spotkania matki i ojcowie wzięli ze sobą poświęcone Cudowne Medaliki. W domach nakładali je swoim dzieciom ze słowami błogosławieństwa. Nie tylko ten gest ma jednoczyć rodziny. W Halembie odbywają się Msze adwentowe, w których mogą uczestniczyć rodzice wraz z dziećmi – także tymi najmłodszymi.

    W Rudzie w pierwszą niedzielę Adwentu miało miejsce rodzinne świętowanie Dnia Pańskiego, czyli wspólna Msza, podwieczorek i projekcja filmu. Odbywają się także spotkania mające być przygotowaniem do świadomego, duchowego przeżywania świąt. Wielu rodziców nie ma dobrych wspomnień i wzorców z własnego dzieciństwa. To dla nich i dla ich pociech szansa na usłyszenie, jak może i powinna wyglądać Wigilia. Kiedy otrzymuje się dobro, trzeba podać je dalej. – To nasza zasada w stowarzyszeniu: kiedy jakiejś osobie pomagamy, mówimy jej, żeby pomogła komuś innemu. Wtedy łatwiej przyjąć czyjąś wyciągniętą dłoń. Wtedy też jest szansa na pomnażanie dobra wokół nas – tłumaczy A. Szulirz. Dzieci dostały w tym roku list od św. Mikołaja. – One nie czekają na prezenty, tylko zastanawiają się, dla kogo mogą zrobić coś dobrego. W ten sposób trafiają na przykład na oddziały onkologiczne z miniprzedstawieniem, poczęstunkiem, zabawkami, książkami... – tłumaczy przewodnicząca stowarzyszenia. Robią też prezenty dla seniorów i klubów młodzieżowych. Całe rodziny pieką pierniki dla osób chorych i starszych, do których ksiądz dociera zawsze z Komunią św. W tym roku rodzice przygotowali niespodziankę dla swoich dzieci – „Prawdziwą historię św. Mikołaja” w rytmach hip-hopu, w której przypominają, że biskup Miry to nie krasnal w czerwonej kurtce, ale „zwyczajny chłopak, który kochał Boga”. Problemy nie znikną z rodzin jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale obok nich pojawia się wielka otwartość na Boże działanie i wiele dobra, które mnoży się „podawane dalej”. „Błogosławieni ubodzy w duchu” – mówił Jezus do tłumów. – Może to jest właśnie to, o co chodzi – podsumowuje A. Szulirz – żeby być po prostu nastawionym na odbieranie łaski. Myślę sobie, że tak to właśnie działa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół