Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Śląsk pożegnał Gerarda Cieślika

Chorzów. Trumna stała na płycie boiska, a wielki tłum kibiców odmawiał za zmarłego piłkarza Różaniec. To był niezwykły widok: wzruszeni kibice, często w niebieskich szalikach, w skupieniu się modlili, a nawet nucili dobiegającą z głośników między dziesiątkami Różańca piosenkę z gitarowym akompaniamentem: „Niech Pan prowadzi Cię naszą pieśnią w kwiaty niebieskich łąk!”.

Wszyscy byli wpatrzeni w trumnę stojącą na murawie stadionu przy ul. Cichej 6 w Chorzowie, przykrytą flagą w barwach klubu. A kiedy wspólna modlitwa się zakończyła, głos zabrał ks. Mirosław Friedrich, proboszcz ze Studzienic pod Pszczyną i żarliwy kibic Ruchu. Wspominając Gerarda Cieślika, zacytował piosenkę kibiców: „Za Ruch, za HKS! Pójdziemy aż po życia kres!”.

– Nasze chorzowskie królestwo niebieskie jest malutkie. Boże królestwo niebieskie jest ogromne. Panie Gerardzie, jak już tam bydziecie, jak już sie pogrocie w szkata z księdzem Gębałą i trenerem Jezierskim, jak już łobgodocie wszystkie szpile z Ernestym Wilimowskim, Jerzym Wyrobkiem i Henrykiem Duszą, to porzykejcie tyż za nos, żeby sie nom tu powodziło. A my porzykomy za ciebie, żebyś w tym królestwie niebieskim był na wieki. Panie Gerardzie, nie mówimy: „Żegnaj!”, mówimy: „Do widzenia!” – zawołał. Chwilę później zerwały się oklaski na pożegnanie tego niezwykłego człowieka, małego wzrostem i wielkiego duchem, a w końcu dynamiczny śpiew na pożegnanie: „To my, chłopcy ze Śląska! Zna nas cała Polska! Za Ruch, za HKS! Pójdziemy aż po życia kres!”.

Czytaj też fragment kazania pogrzebowego abp. Skworca – s. II.

Tekst o Cieśliku „Krzesełko już zawsze wolne” – ss. IV–V.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy