• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Obrazki w delegacji

    Natalia Grabka

    |

    Gość Katowicki 41/2013

    dodane 10.10.2013 00:00

    Namalował portret Hlonda dla Jana Pawła II, teraz maluje dla Piekar Śląskich.

    W1996 roku Krystian Wodniok namalował obraz dla ojca świętego. – To był portret kard. Augusta Hlonda. Nie mogłem być w Rzymie osobiście, dlatego obraz przekazałem delegacji, która reprezentowała Śląsk – wspomina artysta. Krystian Wodniok jest malarzem mieszkającym w Kochłowicach – dzielnicy Rudy Śląskiej. Jego aktywna przygoda ze sztuką trwa już prawie 30 lat. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Uprawia malarstwo olejne, a jego specjalnością są portrety.

    – Miałem 15 lat, kiedy namalowałem swój pierwszy obrazek. To chyba był jakiś kościół, przynajmniej dobrze zacząłem – śmieje się artysta. Na poważnie pan Wodniok oddał się malowaniu w wieku ok. 20 lat. Początkowo, chwytając za pędzel, tworzył pejzaże. Szybko dołączył do kolekcji tematykę religijną. Zaczął portretować osobistości Kościoła oraz postacie sakralne, uwieczniać sceny biblijne i architekturę. Na pytanie o wykształcenie artystyczne, odpowiada, że sztuka była wyłącznie jego pasją. W młodości na pewien czas uwierzył, że jest „ścisłowcem” z umiejętnościami technicznymi. Jednak po 7 latach uświadomił sobie, jak ważną i sporą częścią jego życia jest sztuka, jak bardzo potrzebuje poświęcić siebie i swój czas tworzeniu obrazów. – To było naprawdę męczące 7 lat wspomina. Teraz jest szczęśliwy, ponieważ potrafi połączyć pracę z pasją. Jego dzieła dołączyły do zbiorów Watykanu, a prywatne kolekcje znaleźć można w galeriach w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Belgii, Holandii, Szwecji, Norwegii, Turcji, Izraelu, USA i Australii.

    Wydawałoby się, że pan Krystian dużo podróżuje, a jego życie polega na nieustannym gnaniu za przygodą i pieniądzem. Nic bardziej mylnego. – To raczej moje obrazki podróżują. Ja zdecydowanie jestem typem domatora, wychodzącego jednak często w plener. Dużo maluję, działam lokalnie. Jeżeli chodzi o dłuższe dystanse, wysyłam prace z delegacją bądź do galerii, z którymi współpracuję w danym kraju – opowiada. Często powtarza, że najcenniejsze jest dla niego to, co dzieje się w bliskim dla niego otoczeniu, dlatego głównie tworzy na potrzeby lokalne. Dla kościoła Trójcy Przenajświętszej w rodzinnych Kochłowicach stworzył portret biskupa Wilhelma Pluty. W jego dorobku można również znaleźć wizerunki o. Pio, św. Franciszka, Świętosława Milczącego, Jana Chrzciciela i – oczywiście – Jana Pawła II. Z twórczością kochłowiczanina można się zetknąć w kościele pw. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Katowicach-Piotrowicach, a także w Pszczynie, Bolesławcu, a nawet w ustrońskiej kaplicy.

    Dzięki zaproszeniu Stowarzyszenia Katolickiego Franciszkańskiego Zakonu Świeckich we wrześniowe popołudnia jego prace można było podziwiać w auli Domu Parafialnego przy parafii św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP w Katowicach-Panewnikach. To, co charakteryzuje pana Krystiana nie tylko jako artystę, ale i człowieka, to potrzeba i pragnienie niesienia pomocy. Czynnie bierze udział w różnych akcjach wolontariackich, m.in. dla Fundacji „Serce” Marka Michalaka oraz Fundacji „Młodzi Twórcy” im. prof. Piotra Dobrowolskiego. – Zdarza się tak, że nie ma tygodnia, w którym ktoś nie zadzwoniłby z prośbą o namalowanie i podarowanie obrazu. Uważam, że Pan Bóg dał mi odrobinę tego talentu za darmo, dlatego teraz chcę się nim dzielić z innymi – mówi prosto. Wiele prac w tym celu wysyła także poza granice Polski, m.in. do Londynu i Nowego Jorku. Jego pomoc polega głównie na oddawaniu obrazów na aukcje, z których pieniądze przeznaczane są na rzecz dzieci.

    K. Wodniok ma już plany na przyszłe miesiące. Pod koniec 2013 roku, będącego Rokiem kard. Augusta Hlonda, po raz kolejny został poproszony o namalowanie jego portretu. Tym razem nie trafi on do Watykanu, a do bazyliki Najświętszej Maryi Panny w Piekarach Śląskich. Oddanie obrazu planowane jest na koniec listopada, ponieważ praca nad płótnem tego formatu trwa ok 1,5 miesiąca. Sam mówi, że propozycja ponownego sportretowania prymasa Polski sprawiła mu dużo radości. – Malarstwo portretowe jest dla mnie bardzo ważne. Uważam, że pomaga ono zachować wspomnienia, utrwalić pamięć o bliskich, a ludzi wybitnych uhonorować. Portrety z poprzednich epok dają wiedzę o tamtych czasach, o ludziach, którzy te epoki tworzyli – opowiada plastyk. – Postać kard. Hlonda jest mi bliska, dlatego tym bardziej cieszę się, że mogę w ten sposób oddać mu hołd.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół