• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Suche, mokre, szkło

    Martyna Chodykin, Monika Krajewska

    |

    Gość Katowicki 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    Minęły trzy miesiące od wprowadzenia w życie ustawy śmieciowej. Sprawdziliśmy, jak w poszczególnych miastach wygląda wywóz odpadów.

    Segregacja śmieci może sprawiać mieszkańcom naszego regionu sporo trudności. Tym bardziej że sposoby ich podziału są różne w poszczególnych miastach. Zaskakiwać mogą Mysłowice, w których odpady dzielimy na suche, mokre i szkło. Na stronie internetowej jest informacja, że do odpadów mokrych zaliczamy m.in. zużyte chusteczki higieniczne, a do suchych – makulaturę czy kartony po sokach.

    Niejednolity system segregacji odpadów możne utrudnić życie mieszkańcom Śląska, którego miasta pretendują do roli metropolii. Jeżeli ktoś mieszka w Rudzie Śląskiej, pracuje w Katowicach, a jego rodzice mieszkają w Siemianowicach, to nie jest w stanie zapamiętać ustalonej segregacji w każdym z tych miejsc. W niektórych miastach, oprócz podstawowych koszów na papier, szkło i plastik, znajdują się także pojemniki na odpady biodegradowalne czy też odpady zielone. Tak jest na przykład w Chorzowie. Miasto to bardzo sprawnie wprowadziło w życie ustawę. Po odpady niebezpieczne regularnie przyjeżdża tzw. Mobilny Punkt Zbiórki Odpadów, pojemniki są rozstawione na osiedlach, pojazdy są monitorowane i dostosowane do odbierania dwóch rodzajów śmieci jednocześnie. Miasto przygotowało także interesującą kampanię informacyjną, zapewniło edukację przez rozrywkę, tworząc grę ekologiczną dla dzieci, która uczy, jak poprawnie segregować śmieci.

    Nowy system sprawnie funkcjonuje także w Tychach, Rybniku i Jastrzębiu. Wodzisław zachęca do segregacji niskimi cenami wywozu odpadów. Mieszkańcy płacą 7,60 zł miesięcznie za osobę w budynkach wielorodzinnych. W niektórych gminach sąsiadujących z Jastrzębiem cena to tylko 5 zł od osoby. Najwięcej płacić muszą natomiast mieszkańcy Katowic. Koszt wywozu w tym mieście to aż 14 zł za odpady segregowane i 20 zł – za niesegregowane. W Żorach z segregacją nie ma większych problemów. Gmina finansuje pojemniki i worki na odpady.

    – U nas wszystko dobrze funkcjonuje. Nic nie zalega przy drogach. Dość pozytywnie to oceniam. Gdy wyjeżdżam w październiku z domu na studia, mama może mnie wypisać z opłat i nie trzeba za mnie płacić za wywóz – zaznacza Kamil Guzy z Żor. Z sondażu przeprowadzonego przez Pracownię Badań Grupa Gomułka dla „Dziennika Zachodniego” wynika, że prawie 70 proc. mieszkańców woj. śląskiego płaci więcej za śmieci po wprowadzeniu nowej ustawy. Ankietowanym zadano także pytanie, czy segregują śmieci zgodnie z nowymi zasadami. 51 proc. stwierdziło, że segreguje śmieci częściowo, a do niesegregowania przyznało się aż 24 proc. zapytanych. Trudno się dziwić mieszkańcom, skoro w wielu miastach organizacja segregacji ma jeszcze sporo uchybień. Katowice rozstawiły kontenery tylko na niektórych osiedlach, przy większości bloków nie ma po nich śladu. Ten sam problem jest w Świętochłowicach czy Mysłowicach. Wielu mieszkańców widzi sens samej segregacji i dbania o środowisko, ale ma wątpliwości co do formy wprowadzania ustawy.

    – Segregacja śmieci jest jedną z rzeczy, którą każdy obywatel może zrobić w trosce o środowisko, ale myślę, że nie powinno się tego wymuszać ustawą. Lepszym rozwiązaniem byłoby po prostu postawienie większej liczby kontenerów do segregacji materiałów – mówił Rafał Hadzik z Chorzowa. Problemów mogą przysparzać odpady wielkogabarytowe i niebezpieczne. Na przykład w Siemianowicach leki można zostawić w aptekach, puszki – w placówkach oświatowych, a baterie – w sklepach z elektroniką, nawet na lampy neonówki są osobne pojemniki.

    Natomiast w Rudzie Śląskiej po odpady wielkogabarytowe kilka razy w roku przyjeżdżają specjalne samochody i bez dodatkowych opłat wywożą je. Miasto pomaga uporać się także z gruzem i odpadami remontowymi, na które dostarczane są worki lub kontener. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach, który prowadzi kontrole wdrażania ustawy, zauważył wiele nieprawidłowości. Wśród nich można wymienić brak informacji na stronach internetowych gmin, niezorganizowanie punktów selektywnego zbierania odpadów czy też składowanie wywożonych śmieci w nieodpowiednich miejscach. Trzy miesiące to dużo czasu, wystarczająco, żeby wprowadzić ustawę w życie. Dowodem na to są miasta, którym udało się tego dokonać i przekonać mieszkańców do segregowania odpadów. To niełatwe zadanie, ale miasta, które nie poradziły sobie z nim do tej pory, powinny jak najszybciej zastosować się do nowych przepisów. Tym bardziej że mieszkańcy muszą wnosić opłaty według nowych stawek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół