• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Masy żyją igrzyskami

    Marta Sudnik-Paluch


    |

    Gość Katowicki 37/2013

    dodane 12.09.2013 00:00

    Sprawa Katarzyny W. Śmierć dziecka zawsze budzi największe emocje. Nie inaczej było w przypadku półrocznej Madzi z Sosnowca. Jednak kiedy dobiegał końca proces, wielu z niesmakiem dochodziło do wniosku, że całość bliższa jest spektaklowi.


    Wszystko zapowiadało, że to będzie jeden z tych ludzkich dramatów, w obliczu których społeczność solidarnie rusza do działania. Zaginęło dziecko. Urocza, 6-miesięczna dziewczynka. Magdalena, Madzia. Jej rodzice łamiącymi się głosami proszą wszystkich o wsparcie. Kto może, rozwiesza ogłoszenia, w wielu kościołach odprawiane są Msze święte.
 Kiedy ta tragedia, która poruszyła całą Polskę, zamieniła się w medialny spektakl (bo jak inaczej nazwać sytuację, w której proces jest transmitowany przez jedną z dużych stacji telewizyjnych i akredytowanych zostaje 70 dziennikarzy)?

    Zainteresowanie jest tak duże, że sąd musi wprowadzać specjalne przepustki, a rozprawy muszą toczyć się w sali zarezerwowanej na procesy gangów. Medialny szum nie cichnie. Mimo że wyrok zapadł, obrona Katarzyny W. zapowiada apelację, a dziennikarze prezentują miejsce, w którym potencjalnie odbywać będzie karę mama Madzi.


    Fakt medialny


    Profesor Wojciech Świątkiewicz, socjolog, nie ma złudzeń. – To dramatyczne wydarzenie doczekało się już swojej własnej nazwy: „sprawa Madzi” – zauważa. – O tym, jak skrajne oceny rodzi to zdarzenie, najlepiej świadczy fakt, że obrońca żądał uniewinnienia, a prokurator dożywocia – dodaje.
Ksiądz dr hab. Antoni Bartoszek, teolog moralista, twierdzi, że jednoznaczne postawienie sprawy: złe media i zmanipulowani, bezrefleksyjni odbiorcy byłoby zbytnim uproszczeniem. – Należy zwrócić uwagę, od czego zaczęła się cała sprawa: od prawidłowego odruchu społeczności lokalnej. Zaginęło dziecko i wszyscy włączyli się, żeby go szukać – przypomina.
To współczucie, które okazała społeczność, stało się przyczynkiem do dalszego rozwoju sytuacji. – Kiedy poszukiwania zakończyły się i sprawa de facto została rozwiązana, współczucie zastąpiła złość. Katarzyna W. z ofiary stała się czarną postacią tego zajścia. Odbiorcy najpierw jej współczuli, później zaczęli poszukiwać jakiegoś zadośćuczynienia. Chcieli ją potępić, osądzić, ponieważ nie dość, że doprowadziła do śmierci własnego dziecka, to jeszcze dodatkowo wszystkich oszukała – mówi Anna Jankowska z Duszpasterstwa Małżeństw przy katowickiej parafii Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych.
– Postępowanie dziennikarzy początkowo również było dla mnie zrozumiałe. Media starają się być blisko życia – dodaje ks. Bartoszek – I to była jedna z takich spraw, która budziła ogromne emocje. Zaginęło dziecko i takie zainteresowanie miało pomóc je odnaleźć.
Jak wskazują zgodnie eksperci, moment, w którym Katarzyna W. przedstawiła swoją wersję wydarzeń, byłby najlepszy, aby wszystko zakończyć. – Tymczasem cała sytuacja potoczyła się w zupełnie odwrotnym kierunku. Od naturalnego odruchu sprawa zamieniła się w nakręcaną spiralę, serial odcinkowy. Nastąpiło zupełne przeakcentowanie poprzez generowanie za pomocą mediów coraz to nowych emocji, a szczytem braku odpowiedzialności była 6- czy 8-godzinna transmisja z sali sądowej. W tym czasie można było przekazać informacje czy relacje z tylu ważnych wydarzeń! Przecież w dniu ogłoszenia wyroku wystarczyłaby prosta informacja na jego temat. Większe korzyści odnieśliby widzowie z rozmów o rozpoczęciu roku szkolnego i problemach edukacji czy właściwym wychowaniu dzieci i młodzieży – ocenia ks. Bartoszek.


    Od ofiary do celebrytki


    Zdaniem A. Jankowskiej, w przypadku tej sprawy zainteresowanie podtrzymywała sama Katarzyna W. – Cały czas coś robiła, by o niej nie zapomniano. „Sprawa Madzi” zamieniła się w wieloodcinkowy serial. Stała się nie tyle popularna, bo to słowo ma pozytywny wydźwięk, co po prostu znana – zauważa.
Z punktu widzenia socjologa, całość świetnie ilustruje mechanizmy kultury masowej, podporządkowanej zasadzie „wszystko na sprzedaż”. – Kultura masowa w swoich głównych nurtach opiera się na emocjach, kieruje się ku najniższym ludzkim instynktom. Przełamuje kolejne bariery i tabu, eksplorując przestrzenie zła. W tym dążeniu do sprzedaży wszystkiego i za każdą cenę dochodzi też do relatywizacji ocen moralnych – mówi prof. Świątkiewicz. – „Sprawa Madzi” czy chłopca z Cieszyna, która rozgrywała się mniej więcej w tym samym czasie, stały się dla mediów „rynkowo” atrakcyjne.
W obserwacji prof. Świątkiewicza przekaz medialny dotyczący „sprawy Madzi” w pewnym momencie został jakby uwolniony od pierwotnej przyczyny. – Ważniejsze stało się, co Katarzyna W. jada, czyta, jak się ubiera, gdzie się obecnie znajduje. Zaczęto ją kreować na pozytywnego bohatera – zauważa.
Zainteresowanie podsycali również sami internauci. – Każda, choćby najmniejsza, notatka o tej sprawie była szeroko komentowana. Zauważyłam, że nawet informacja o odejściu Benedykta XVI nie dorównała im liczbą komentarzy, a waga tych wydarzeń jest nieporównywalna – zauważa A. Jankowska.
Z sytuacji, która jest chyba największym dramatem ludzkości – kiedy matka zabija własne dziecko – zostały wykreowane medialne igrzyska. – To jest bardzo wygodne, ponieważ odwraca uwagę od spraw ważniejszych, związanych z polityką, ekonomią, biedą czy bezrobociem. Masy żyją igrzyskami. Negatywnie świadczy o społeczeństwie, które poddaje się takiej „karnawalizacji”, czynieniu ze wszystkiego rozrywki – wyjaśnia socjolog.
Jego zdaniem, cała sytuacja mówi dużo o kondycji naszego społeczeństwa. – Można otwarcie postawić pytanie, czy nie okazało się, że jesteśmy już na etapie, w którym jednostki „bezwolnie” poddają się panowaniu dominujących mediów. Przecież ta sprawa nie zostałaby tak rozdmuchana, gdyby nie przyzwolenie odbiorców. Chcieli o tym czytać, słuchać, oglądać, w pewnym momencie wydawało się, że tym żyją, jak kolejnym serialem telewizyjnym. Społeczeństwo masowe składa się z jednostek bezpośrednio uzależnionych mentalnie od medium masowego. Wszystkie kryteria wyboru i oceny są formatowane przez jego przekaz – dodaje.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół