• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Akcja: segregacja

    Marta Sudnik-Paluch, współpraca: Marlena Rolnik

    |

    Gość Katowicki 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:00

    Co to jest „szkło nietuczące” lub „szkło okiennych”? Do którego kontenera wyrzucić kartonik po mleku, a do którego po jogurcie? Albo po prostu, gdzie wyrzucić śmieci? To tylko niektóre z pytań, jakie mieszkańcy większości miast na Śląsku zadają sobie od początku lipca.

    Zofia Nowaczyk mieszka w Katowicach. Jej blok należy do wspólnoty mieszkaniowej. Już od dawna segreguje śmieci. Zgniata puszki i butelki, a korki oddaje. Zauważyła jednak, że kontenery z plastikiem i papierem zostały wrzucone do jednego wozu, który te śmieci wywoził. – Mam nadzieję, że potem zostanie to rozdzielone – przypuszcza. – Myślę, że jest za mało kontenerów na trzy bloki mieszkańców. Z tego powodu część ludzi wrzuca butelki czy szkło gdzie indziej – mówi pani Zofia. Obawia się, że sama może ponieść konsekwencje za innych ludzi, bo odpowiedzialność ponosi cała wspólnota. – Moim zdaniem, to właśnie młodzi ludzie, którzy mieszkania wynajmują, nie zwracają uwagi na nowe prawo – przekonuje.

    Nauka z ambony

    Prawo, czyli Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, obowiązuje od 1 lipca. Najważniejsze zmiany, które się z nim wiążą, to przejęcie obowiązku wywozu nieczystości przez gminy. To ich zadaniem było wyłonienie firm, które będą się tym zajmować. Dodatkowo zadaniem ustawy jest uregulowanie gospodarki odpadami w Polsce i zachęcenie mieszkańców do segregowania śmieci. – Uważam, że pomysł z segregacją śmieci jest bardzo dobry, ale nie robię tego, bo nie potrafię – mówi Stefania, mieszkanka Katowic. – Dostałam ulotkę, jak śmieci powinnam podzielić, ale – niestety – litery na kartce są za małe. Jestem starsza, nie umiem ich przeczytać. Wiem, że sąsiadki w moim wieku również mają problem – dodaje. O segregacji dowiedziała się trochę więcej w windzie, w której jest wywieszona ta sama informacja w większym formacie. – Podwórko jest duże, więc nie widzę przeszkód, żeby odpowiednie pojemniki postawić. Mieszkam sama, a minął dopiero tydzień, więc śmieci wyrzucić jeszcze nie zdążyłam. Muszę się zorientować, jak to wygląda – zapowiada. Na razie wygląda nieciekawie, ponieważ zmiany firm wygenerowały spore zmieszanie. W wielu miejscach w chwili powstawania tego numeru GN kontenery nie były opróżniane ani razu od początku lipca. Jak poinformował wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk, w województwie śląskim 16 lipca powinien rozpocząć się cykl kontroli, które sprawdzą funkcjonowanie nowej ustawy w praktyce. Mniej więcej w tym samym czasie w Mikołowie, Świętochłowicach i Bytomiu powinny były zostać rozstrzygnięte przetargi na wywóz śmieci. To jedyne duże miasta w województwie, które przed 1 lipca nie zdążyły podpisać umów. – Z naszych informacji wynika, że nie ma zagrożenia sanitarno-epidemiologicznego – uspokajał wojewoda podczas spotkania w 9. dniu obowiązywania nowych regulacji. Przyznał jednocześnie, że z pierwszych informacji, jakie dotarły do urzędu ze wszystkich 167 gmin województwa śląskiego, największy problem stanowił brak informacji na temat nowych rozwiązań przekazywanych mieszkańcom. – Poleciłem, by każda z gmin wybrała najbardziej skuteczny i charakterystyczny dla niej sposób informowania, by ten błąd naprawić. I sam byłem świadkiem, że nawet księża z ambony instruowali, jak segregować odpady – mówił wojewoda.

    Posortowane i co dalej

    Jednak, zdaniem wielu, wdrożenie nowego prawa to niejedyny problem. – Musimy przebudować myślenie o odpadach. Zastanowić się, jak skutecznie je wykorzystywać, np. odpady biodegradowalne do rekultywacji terenów, których w województwie śląskim mamy dużo. Musimy rozwiązać problem braku utylizacji termicznych w naszym województwie – zauważył Z. Łukaszczyk. Kontrole, które rozpoczną się w połowie lipca, na początku przede wszystkim będą dotyczyć stopnia wdrożenia ustawy pod względem prawnym. Następnie kontroli podlegać będzie organizacja selektywnej zbiórki odpadów na terenie miasta. – Możemy kontrolować zarówno sposób rozmieszczenia pojemników, jak i sprzęt, z którego korzystają firmy odpowiedzialne za wywóz odpadów – zapewnia Anna Wrześnik, śląski wojewódzki inspektor ochrony środowiska. Dla kontrolerów ważne są również sygnały, jakie przekażą sami mieszkańcy. – Uruchomiliśmy specjalną infolinię, za pomocą której propagujemy wiedzę na temat segregacji śmieci. To nie jest nasz obowiązek, ale staramy się pomóc. Naszym głównym celem jest zbieranie informacji na temat problemów z wdrażaniem ustawy. Dzięki temu możemy podejmować skuteczne interwencje. Do tej pory wpłynęło do nas 12 skarg – mówiła podczas spotkania A. Wrześnik. Do inspektorów docierają m.in. sygnały dotyczące zbyt małej liczby punktów, w których można przekazać np. baterie, zużyty sprzęt elektroniczny czy żarówki. W Katowicach są wyznaczone jedynie dwa takie miejsca, w Chorzowie – jedno, podobnie, jak w Rybniku. Jak zauważają mieszkańcy, w tym przypadku może okazać się, że tego typu śmieci będą pozostawiane w przypadkowych śmietnikach miejskich, które stoją np. w parkach. Bo w nich nadal zbiorczo są składowane wszystkie odpady. Dodatkowo brakuje jednolitej instrukcji, jak segregować poszczególne odpady. W Katowicach szkło białe i kolorowe jest zbierane do jednego kontenera (wspomniane na wstępie „szkło nietuczące” i „szkło okiennych” to zwroty z przygotowanej przez miasto ulotki informacyjnej), a już w Rybniku każde ma osobny pojemnik. Podobnie jest z plastikiem i metalami. W Katowicach są zbierane osobno, a w Rybniku – wspólnie z odpadami wielomateriałowymi, np. kartonami po sokach. To dodatkowo utrudnia orientację, nie tylko osobom starszym, ale wszystkim, którzy chcieliby segregować odpady.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół