• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Śląsk żegna pszczoły

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:00

    W niektórych częściach regionu ubyło ich nawet do 80 procent.

    Setki pustych uli – to widok, który tej wiosny przyprawił o stan przedzawałowy wielu śląskich pszczelarzy. Od kilku lat na Śląsku masowo giną pszczoły. Czy w regionie, w którym zaczęło się pszczelarstwo (to Górnoślązak ks. Dzierżon wymyślił ul ramkowy), pszczoły całkiem wyginą?

    Śmierć pod Pszczyną

    Śląscy pszczelarze w pustych ulach po zimie znajdują często nietknięty miód w ramkach. Zwykle nie ma nawet pszczelich trupów – tak jakby wszystkie te owady wyleciały umrzeć na zewnątrz. A jeszcze przed dekadą zimy na Śląsku nie przeżywało najwyżej 10 procent pszczelich rojów. To było zjawisko naturalne. W ostatnich kilku latach ten odsetek wzrósł średnio do 20. – W tym roku, według mojego rozeznania, na Śląsku zginęło powyżej 20 proc. rojów – mówi dr Wiesław Londzin z Zabrzega pod Pszczyną, który naukowo zajmuje się pszczelnictwem. – Są jednak na Śląsku i takie rejony, gdzie straty dochodzą do 80 procent. Od kilku lat można je zaobserwować m.in. w okolicach Rybnika i Orzesza. W tym roku masowo zamierały pszczoły też w powiecie pszczyńskim – wylicza. Zjawisko masowego ginięcia pszczół zaczęło się w Ameryce Północnej. A w ciągu kilku ostatnich lat objęło większość terytorium Polski. Pomór nie dotarł jeszcze tylko do części północnych i wschodnich rubieży kraju. To może doprowadzić do drastycznego obniżenia plonów tych roślin, które zapylają pszczoły. W regionach Chin, w których pszczoły wyginęły już całkowicie, kwiaty w sadach pracowicie zapylają pędzelkami ludzie.

    Pasożyt destruktor

    Skąd ta katastrofa? Są dziesiątki hipotez. Pszczelarze podejrzewają m.in. destrukcyjny wpływ nadajników telefonii komórkowej. Dr Londzin uważa to za mit. – Nie ma na to dowodów naukowych. Badania nie potwierdzają też podejrzeń pszczelarzy, że przyczyną jest stosowanie przez rolników środków ochrony roślin nowej generacji. Zresztą, wcześniej stosowano mocniejsze środki do zwalczania szkodników, a to zjawisko nie występowało. Poza tym pszczoły masowo giną też w parkach narodowych i krajobrazowych, gdzie środków chemicznych w ogóle się nie stosuje – argumentuje. – Za to wielce prawdopodobne jest, że skażenie środowiska potęguje straty wśród pszczół. Osłabia ich system immunologiczny na tyle, że każdy dodatkowy czynnik staje się dla nich zagrożeniem – przyznaje. Co jest więc bezpośrednią przyczyną śmierci śląskich pszczół? – Stopniowe nasilanie się natężenia pasożytów i patogenów. Najpowszechniej występują w śląskich pasiekach roztocza Varroa destructor, pasożytnicze grzyby: Nosema ceranae i Nosema apis oraz wirus chronicznego paraliżu CPV – wylicza. – Na dodatek brakuje leków. Stare leki dla pszczół zostały wycofane po wejściu do UE, bo należało je zarejestrować według nowych wymogów. To koszt kilku milionów euro, więc firmy farmaceutyczne uznały, że im się nie opłaca – mówi. Czy na Śląsku za kilka lat pszczoły mogą więc całkowicie wyginąć, podobnie jak wcześniej w części Chin? – Staramy się, żeby do tego nie doszło, próbujemy ciągle odnawiać pogłowie pszczół. Nie wiemy jednak, czy te problemy będą się nasilać – mówi dr Wiesław Londzin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół