• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Mam łączyć, nie dzielić

    ks. Rafał Kowalski, ks. Paweł Łazarski

    |

    Gość Katowicki 23/2013

    dodane 06.06.2013 00:00

    Przed ingresem. O rozmowach z Bogiem, polityce, kibicowaniu Ruchowi Chorzów, a także pomysłach, jak sprawić, by Wrocław przestał przodować w liczbie rozpadających się małżeństw, i inicjatywach z Górnego Śląska, które warto zaszczepić na Dolnym, opowiada abp Józef Kupny, metropolita wrocławski, w rozmowie z ks. Rafałem Kowalskim i ks. Pawłem Łazarskim.

    Ks. Rafał Kowalski: Nie jest tajemnicą, że zanim poznaliśmy decyzję papieża Franciszka o mianowaniu nowego metropolity wrocławskiego, Ksiądz Arcybiskup już o niej wiedział. Trudny był ten czas do oficjalnego ogłoszenia nominacji?

    Abp Józef Kupny: Informację rzeczywiście otrzymałem z pewnym wyprzedzeniem, jednak była ona przeznaczona jedynie dla mnie. Chodziłem z tą myślą, starałem się czegoś więcej dowiedzieć o archidiecezji wrocławskiej. Przejrzałem też informator diecezjalny. I muszę przyznać, że był to błogosławiony czas, kiedy z nikim innym na ten temat nie rozmawiałem, tylko z Panem Bogiem. Tylko Boga można wtedy pytać: „Dlaczego?”, „Jaki powinienem być?”, a On mówi nie w zgiełku, tylko w ciszy.

    R.K.: Nasza diecezja musiała kojarzyć się Księdzu Arcybiskupowi z przykrym okresem, kiedy jako kleryk został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej w Brzegu.

    Przykre wspomnienia mogą dotyczyć jedynie dawnego systemu oraz represji, jakie stosowano wówczas wobec Kościoła. Bardzo sympatycznie natomiast wspominam ówczesnych mieszkańców Brzegu, którzy – widząc, jak służymy do Mszy św. w mundurach czy jak idziemy na Eucharystię – okazywali nam wiele ciepła i życzliwości. Z perspektywy czasu mogę też dodać, że złe wspomnienia są wypierane przez to, co było dobre.

    R.K.: Abp Marian Gołębiewski, zapytany o wyzwania stojące przed nowym metropolitą, powiedział, że dobrze by było, gdyby udało się Księdzu Arcybiskupowi wprowadzać w życie zagadnienia związane z katolicką nauką społeczną. Czy po pierwszym spotkaniu ze swoim poprzednikiem poznał już Ksiądz Arcybiskup te palące problemy, które trzeba będzie rozwiązywać?

    Nie wiem, co miał na myśli abp Marian Gołębiewski. Nie wrócił do tego w naszej rozmowie. Oczywiście będę korzystał ze swojej wiedzy i doświadczeń, jednak nie przychodzę do diecezji z gotowymi założeniami. Kościół wrocławski jest organizmem żywym. Mogę dziś na przykład powiedzieć, że powinniśmy troszczyć się o ubogich, ale z tego, co wiem, we Wrocławiu działa Caritas, i to zadanie jest realizowane. Dopiero po zapoznaniu się z tym, jak ten Kościół żyje, mogę wskazać pewne kierunki czy zasugerować konieczność położenia akcentu na jakiś aspekt duszpasterstwa. Im bardziej jednak poznaję archidiecezję wrocławską, tym bardziej widzę, ile tam ciekawych inicjatyw jest podejmowanych. Noce Kościołów czy Wrocławskie Dni Duszpasterskie – mogę tym dziełom tylko błogosławić i wspierać je, bo są to wielkie osiągnięcia tej archidiecezji.

    Ks. Paweł Łazarski: Czy są zatem jakieś inicjatywy z archidiecezji katowickiej, które Ksiądz Arcybiskup chciałby przenieść do Wrocławia?

    Najpierw mogę informować o różnych akcjach, które odbyły się na Górnym Śląsku i Opolszczyźnie. Potem zapytać wrocławskich księży, czy są zainteresowani i czy chcą to podjąć. Biskup sam nic nie zrobi bez zapału duchowieństwa. Najpierw trzeba przekonać kapłanów i pokazać, jak ważne jest zaangażowanie się w daną dziedzinę, bo z narzuconych z góry programów najczęściej nic nie wychodzi. Dlatego żadnego z rozwiązań katowickich nie będę na siłę przeszczepiał do Wrocławia. Mam wiele szacunku dla tego, co tam już funkcjonuje.

    P.Ł.: Metropolita katowicki zaprosił Księdza Arcybiskupa do wygłoszenia kazania podczas przyszłorocznej pielgrzymki mężczyzn i młodzieńców do Piekar Śląskich. Zaprosi Ksiądz Arcybiskup archidiecezję wrocławską do udziału w pielgrzymkach piekarskich?

    Pewnie tak. Pielgrzymka o takiej tradycji i z tak licznym udziałem ludzi jest warta tego, by ją przynajmniej zobaczyć. Wierzę, że znajdzie się wielu, którzy zapragną ją przeżyć. Równocześnie będzie to dobra okazja do zamanifestowania, że Śląsk jest jeden. Inne są tradycje Górnego, inne Dolnego Śląska, inne Opolszczyzny, ale w sumie to jest jeden region. Dlatego byłoby cudownie i marzy mi się dzisiaj, żebyśmy – w jednoczącej się Europie – myśleli w kategoriach szerszych. Żebyśmy podejmowali różne inicjatywy duszpasterskie na całym Śląsku, przy poszanowaniu odrębności i tradycji poszczególnych regionów.

    P.Ł.: Jakie inicjatywy Ksiądz Arcybiskup ma na myśli?

    Chociażby Metropolitalne Święto Rodziny, które już odbywa się w Katowicach, Gliwicach i Opolu. Może w niedalekiej przyszłości będzie obchodzone we Wrocławiu, Legnicy czy Świdnicy... Gdyby tylko istniało takie pragnienie, myślę, że byłoby świetnie, gdybyśmy występowali razem jako Śląsk i połączyli nasze działania na rzecz rodziny. Podobnie z mediami. Mamy swoje radio i prasę. Dobrze byłoby się wspomagać. Wartościowych programów dotyczących tematów uniwersalnych, np. nowej ewangelizacji, przygotowanych we Wrocławiu, mogliby słuchać ludzie w Katowicach i odwrotnie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół