• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Urodziny w „Emaus”

    ks. Paweł Łazarski

    |

    Gość Katowicki 15/2013

    dodane 11.04.2013 00:15

    Ogień modlitwy i śpiewu po raz kolejny ogarnął kaplicę w Koniakowie.

    Pierwsze w diecezji katowickiej rekolekcje Domowego Kościoła prowadził w 1974 r. w Koniakowie ks. Damian Zimoń, późniejszy metropolita katowicki. Jako diakon pomagał mu ks. Teodor Suchoń, aktualny proboszcz parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Rybniku-Chwałowicach, do której należy „Emaus”. – Było tu wtedy 150 osób. Uczestnicy mieszkali w domach koniakowskich rodzin – wspomina ks. Teodor. – W następnych latach, gdy wychodziliśmy z abp. Damianem z kościoła podczas dnia wspólnoty, patrzyliśmy na ten dom, mówiąc: „Jakby on nam się tu przydał” – dzieli się ks. Suchoń. W kategoriach cudownego wydarzenia można traktować nabycie domu przez chwałowicką parafię. Umowa kupna została podpisana 24 marca 1998 r., w rocznicę urodzin ks. Blachnickiego. – On w 1953 roku prowadził w Koniakowie pierwsze rekolekcje Sodalicji Mariańskiej.

    Ten dom wymarzony wymodlili nam z nieba ks. Blachnicki, ks. Anzelm Skrobol i inni – przekonuje ks. Teodor. Koniakowskim domem od 12 lat opiekują się Anna i Mieczysław Hatalowie oraz od września ks. Grzegorz Stencel. Każdego roku z domu „Emaus” korzysta prawie 3 tys. osób z całej Polski. Przynajmniej połowa z nich jest związana z Domowym Kościołem. Metoda rekolekcji oazowych wymaga od nich zaangażowania w każdy punkt programu. – Dzięki temu uczestnicy czują się tu jak w domu i panuje rodzinna atmosfera – zaznacza ks. Jarosław Ogrodniczak, który przez 8 lat był w „Emaus” duszpasterzem. Zawsze są spotkania w małej grupie. – Wychodzimy naprzeciw problemom, jakimi żyją małżonkowie – dodaje ks. Jarek. Dlatego to miejsce tak bardzo przyciąga ludzi. Obecną parę diecezjalną Domowego Kościoła, Zofię i Kazimierza Kyrczów, wiele łączy z „Emaus”. Po rekolekcjach w tym domu zgodzili się przyjąć tak ważne obowiązki. Janusz i Maria, rodzice piątki dzieci, pierwszy raz byli tu na rekolekcjach w 2006 r. – Byłem wtedy bardzo pewny siebie. Myślałem, że wiem wszystko o Bogu i Ruchu Światło–Życie. Pan Bóg mnie tutaj dotknął i na nowo przyciągnął – wspomina Janusz. – Doświadczyłam wtedy Boga żywego, który uzdrawia – dodaje Maria. – Tu dostałam od Boga siły do walki z chorobą. Teraz wiem, że bez tego nie dałabym rady – mówi o swojej modlitwie w „Emaus” Danuta, była dyrektorka miejscowej szkoły. – Lekarz powiedział, że nie wierzył w to, że wyjdę z choroby – dodaje. Zaznacza też ważną rolę wspólnoty „Ogień Boży”, która w „Emaus” spotyka się na modlitwie od kilku lat. – Nie wyzbyłam się jeszcze wszystkiego i mam dużo problemów, ale jest mi teraz łatwiej żyć – zaznacza Danuta. Ania i Waldek mieszkają w Jastrzębiu-Zdroju. Do „Emaus” na rekolekcje przyjechali w styczniu 2008 r.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół