• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zdrajcy i bohaterowie

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 08/2013

    dodane 21.02.2013 00:00

    Spodziewałem się trudnej w czytaniu naukowej cegły. Z tych 750 stron wyłoniły się jednak fascynujące postacie, związane z historią śląskiego Kościoła. Zdrajców przez strach zaplątanych w podłości i bohaterów, którzy – mimo zastraszania – imponowali godnością.

    To nowa książka Adama Dziuroka z katowickiego IPN pt. „Kruchtoizacja”. Opowiada o polityce władz komunistycznych wobec śląskiego Kościoła w latach 1945–1956. Kiedy Dziurok pisze o ludziach Kościoła, którzy zatracili się w usłużności wobec komunistów, można się przerazić. Do najbardziej wstrząsających należy przykład ks. kpt. Tadeusza Janczaka, kapelana wojskowego. Był donosicielem Urzędu Bezpieczeństwa o pseudonimie „Wiśniewski”.

    Już w swoim pierwszym donosie wystawił UB trzech księży, w tym jednego dziekana, którzy należeli do podziemia niepodległościowego. Był w służbie komunistom tak gorliwy, że – według naczelnika Wydziału XI UB w Stalinogrodzie (ówczesna nazwa Katowic) – przekazywał „cenne informacje sprawdzone na księży i osoby świeckie, nawet ze spowiedzi”. To nie był standard nawet wśród księży, którzy byli informatorami UB. Zwykle byli to ludzie złamani, ale jednak wierzący. Ich współpraca z bezpieką miała swoje granice, w kontaktach z UB próbowali jakoś lawirować. Ks. kpt Janczak został w 1952 r. przeniesiony z Katowic do Bydgoszczy. To książka nie tylko dla naukowców. Adam Dziurok często cytuje fragmenty dokumentów, które brzmią dziś jak anegdoty. Np. relacje grup aktywistów partyjnych z wizyt na niedzielnych Mszach św., gdzie w 1949 r. sprawdzali, czy księża odczytują zakazany przez władze list pasterski biskupa Adamskiego. Ludzie patrzyli na komunistów w kościołach ze zdziwieniem. „W Czernicy proboszcz »szyderczo powiedział, że parafianie bardzo się poprawili, bo obecnie przychodzą ludzie, którzy bardzo rzadko, względnie w ogóle do kościoła nie przychodzą«, a po nabożeństwie obserwował przed wyjściem opuszczających świątynię” – cytuje autor. Książkę dobrze się czyta też dlatego, że Adam Dziurok czasami cytuje również wspomnienia, takie, jak znakomite, dostępne tylko w maszynopisie, „Moje przygody kapłańskie” Teodora Lichoty. To zmarły przed 10 laty ksiądz, który w 1950 i 1951 r. spędził 8 miesięcy w więzieniu „za rozsiewanie nieprawdziwych wiadomości o rzekomym prześladowaniu Kościoła przez Polskę Ludową”

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół