• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Kto, jak nie my?

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 07/2013

    dodane 14.02.2013 00:00

    Prawie stu nauczycieli słuchało o faktach związanych z wczesną inicjacją seksualną, o których trudno usłyszeć w telewizji. A wszystko dzięki zapałowi jednej nauczycielki i trzech bibliotekarzy.

    Joanna Piosik uczy przyrody i wychowania do życia w rodzinie w Szkole Podstawowej w Górze pod Pszczyną. Jest też autorką książki „Niezbędnik ucznia. Poradnik skutecznego uczenia się dla uczniów klas 4–6 i gimnazjum”. W zeszłym roku na Jasnej Górze usłyszała, jak prelegentka z Wielkiej Brytanii opisuje model edukacji seksualnej w jej kraju. Opowiadała, że rodzice muszą podpisywać zgodę na wyjazd swojego dziecka na wycieczkę, ale już o przepisywaniu ich 11-letnim córkom hormonalnych środków antykoncepcyjnych nie mają prawa wiedzieć.

    Bez wiedzy rodziców u 11-letniej dziewczynki można tam przeprowadzić nawet aborcję. Co ciekawe, mimo agresywnej edukacji seksualnej dzieci liczba ciąż u nieletnich jest w tym kraju najwyższa w Europie. A może właśnie dlatego? Ponieważ już od dwóch lat chodził jej po głowie pomysł zorganizowania konferencji na temat cywilizacji miłości, wzięła się do roboty. Wraz z nią organizowała konferencję Justyna Pisek, kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Pszczynie, oraz dwoje bibliotekarzy. Poszło im o wiele łatwiej, niż się spodziewali, bo burmistrz i starosta Pszczyny potraktowali ich z sympatią i pomogli. Organizatorzy zaprosili więc do gmachu starostwa nauczycieli z całego powiatu pszczyńskiego. – Mówiono nam, że jak przyjdzie 70 osób, będzie dobrze – mówi Joanna Piosik. Przyszło prawie stu pedagogów. Na konferencji była też mowa o „trzech drogach edukacji seksualnej i jej skutkach w dojrzewaniu do miłości”. Dr Antoni Zięba z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka mówił, że w Polsce stosuje się edukację typu A, czyli najlepszą – jak podkreślał. To edukacja promująca u nastolatków abstynencję seksualną. Wielu dorosłych sądzi, że młodzi nie są do niej zdolni. Naciskają więc na wprowadzenie w Polsce edukacji typu B i C, czyli promocji wśród dzieci środków antykoncepcyjnych i – w efekcie – rozwiązłości. – Zostałem zaproszony na zjazd seksuologów polskich. Mówiłem profesorom seksuologii: „Nie postulujcie wprowadzenia w Polsce edukacji typu B. Czy chcecie mieć 40 tys. aborcji u nieletnich, jak w Wielkiej Brytanii? Albo choćby „tylko” 7 tysięcy, jak w Szwecji?”. Na sali zawrzało, a ja dokończyłem: „To nie są dane jakichś organizacji pro-life, ale oficjalne i publicznie dostępne ”. O wpływie wczesnej inicjacji seksualnej na zdrowie mówiła dr nauk med. Monika Małecka-Holerek, wykładowca i ginekolog-położnik. Wyliczała choroby przenoszone drogą płciową, które atakują „zabezpieczające się” nastolatki. Później takie dziewczyny trafiają do jej gabinetu. Mówiła też o dziewicach, które niepotrzebnie biegają na cytologię, bo wirus brodawczaka ludzkiego, wywołujący raka szyjki macicy, ich nie zaatakuje. Były prelekcje o wpływie domu rodzinnego na wybór życiowego partnera czy o Ruchu Czystych Serc, który promuje czystość seksualną, było o cywilizacji śmierci i cywilizacji miłości. Po co ta konferencja? – Widzimy, co się dzieje z naszą młodzieżą. Kto inny przekaże jej prawdę o cywilizacji miłości? – pyta Joanna Piosik.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół