• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Szafa gra

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 50/2012

    dodane 13.12.2012 00:00

    Nowe organy u Karoliny. Mają aż 3990 piszczałek i 50 głosów. Największe w archidiecezji organy z manualną trakturą gry powstały w Tychach.

    Na pierwszy koncert parafia bł. Karoliny, która wzbogaciła się o ten potężny instrument, zaprasza już w niedzielę 23 grudnia. O godz. 17 zacznie się Msza święta. Na początku abp Wiktor Skworc ma pobłogosławić organy. Wtedy po raz pierwszy odezwą się w czasie liturgii, do czego zostały zbudowane. A po Mszy św. prof. Julian Gembalski z Akademii Muzycznej w Katowicach da pierwszy koncert. – Ten instrument ma mechaniczną trakturę gry, czyli najlepszą, jaka jest w organach – mówi prof. Gembalski.

    Chodzi o to, że wentyl pod piszczałką jest otwierany siłą palca organisty. Klawisze są połączone z piszczałkami zespołami cięgien, a nie za pomocą impulsu elektrycznego, jak np. w organach z elektryczno-pneumatyczną trakturą gry. – Tam elektromagnes otwiera wentyl pod piszczałką zawsze tak samo. A tu, w Tychach, organista może go otworzyć inaczej, nie do końca. Wtedy powietrze inaczej atakuje piszczałkę i jej dźwięk ma inną jakość – tłumaczą Marian Majcher i Piotr Nowakowski, organmistrzowie, których spotkaliśmy przy nowych organach w kościele bł. Karoliny. Prowadzą tu jeszcze ostatnie prace. To instrument większy niż w katowickiej katedrze, choć nie dorównuje wielkością organom z Żor i Katowic-Janowa. Największa piszczałka w Tychach ma 6 m wysokości i wagę 90 kg. Najmniejsza mierzy 15 cm i waży 10 dag. – To są nowe organy, choć przy ich budowie wykorzystano części bardzo dobrego instrumentu z Niemiec – mówi prof. Gembalski. Wiele parafii w Polsce zyskuje dzisiaj dobrej klasy organy piszczałkowe z powodu, z którego właściwie trudno się cieszyć: Niemcy i mieszkańcy innych krajów zachodniej Europy pozbywają się świetnych instrumentów, bo tracą wiarę. Sporo kościołów jest tam zamykanych, a organy są wystawiane na sprzedaż w atrakcyjnych cenach. Później często jadą na Wschód. – W archidiecezji katowickiej jest już ponad 30 instrumentów z Zachodu! Głównie z Niemiec, choć np. parafia w Woli pod Pszczyną ma organy z Norwegii – mówi prof. Gembalski. Historia kościoła pod Kolonią w Niemczech, skąd przyjechały niektóre części do tyskich organów, jest jednak szczęśliwsza, choć mniej typowa. Tamtejszy kościół nie jest likwidowany. Parafia buduje tam sobie zupełnie nowy instrument w zabytkowej, 300-letniej szafie organowej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół