• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Mistrzyni Polski z Arabki

    xpł/Danuta Sowa

    dodane 03.10.2012 10:30

    Damy w strojach z epoki rywalizowały w zawodach konnych. Mysłowice-Dziećkowice stały się areną Mistrzostw Polski w Damskim Siodle i regionalnych amatorskich zawodów w ujeżdżeniu.

    Dwudniowe zawody odbyły się na terenie Stadniny Koni „Arabka” w Dziećkowicach, a współorganizatorem - oprócz gospodarzy - było Stowarzyszenie "W Damskim Siodle". Imprezie patronowali prezydent Mysłowic, Rada Osiedla Dziećkowice i miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna. Zawodom głównym, czyli tzw. dużej i małej rundzie, towarzyszyły konkursy historyczny i elegancji.

    Duża runda wyłoniła Mistrzynię Polski w Damskim Siodle, którą została Sylwia Kołodziej z mysłowickiej „Arabki”. Zwyciężczyni odebrała z rąk prezydenta puchar. W tzw. małej rundzie zwyciężyła Aleksandra Adamczyk. W kategorii historycznej najciekawsze stroje z epoki zaprezentowały Sylwia Kołodziej, Ewa Okrutniak, Małgorzata Pietrzyk i Magdalena Kost-Kaczmarczyk. Natomiast w konkursie elegancji nagrody otrzymały amazonki: Ewa Okrutniak, Marta Sikorska, Aleksandra Adamczyk. Panie rywalizowały także w tzw. freestyle. Były też zawody w stylu dowolnym dzieci i dorosłych. Podczas mistrzostw każda z uczestniczek otrzymała jakaś nagrodę, nikt nie wyjechał z pustymi rękami. Mistrzyni Polski, oprócz pucharu i nagród rzeczowych, otrzymała bonus w postaci przelotu awionetką.

    Dwudniowemu piknikowi konnemu towarzyszyły piękna pogoda i tłumy widzów. W przerwach pomiędzy kolejnymi konkursami i skokami grali orkiestra dęta OSP i młody saksofonista Mikołaj Pazdan.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Ajja
      14.04.2016 08:40
      Widzę w tekście niepokojące banalizowanie faktu, że pod wpływem wprowadzania zielonoświątkowych wynalazków w polskich parafiach całe wspólnoty odchodziły od Kościoła. To ma być ten dobry owoc? A co dobrego wynika z tzw. „upadków”? W Piśmie Świętym nie ma czegoś takiego. Jeśli w Biblii ktoś padał, to na twarz przed Bogiem, a nie na plecy bo go ktoś dotknął(czy popchnął) albo wszyscy w poszukiwaniu cudowności ulegli autosugestii. To ma zapobiec poganieniu Polaków? Jednorazowe akcje z fajerwerkami? Odnoszę wrażenie, że charyzmatycy czego by nie wymyślili, to i tak uznają, że to Duch Święty im podpowiedział.
      Mam nadzieję, że autor tekstu nie uważa, że branie przez wiernych odpowiedzialności z Kościół oznacza ich klerykalizację, np. to, że gdzieś tam udzielają błogosławieństw. Faktycznie w Polsce ludzie są wygodni – kościół na każdym rogu, jest wielu księży którzy wszystko zorganizują, siostry zakonne... Są różne grupy, które pomagają w rozwoju duchowym. Ze strony szeregowego wiernego nie potrzeba żadnego wysiłku, wystarczy przyjść na gotowe i korzystać. Chyba mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Ale uważam, że w braniu odpowiedzialności za Kościół nie chodzi o to, żeby wierni bawili się w księży – głosili homilie czy błogosławili innych wiernych (przypominam, że Kościół zachęca, by rodzice błogosławili swoje dzieci, a nie obcych – to drugie to już wchodzenie w rolę kapłana). Raczej by żyć po Bożemu, a także rozejrzeć się wokół siebie – dlaczego ten czy inny jest daleko od Boga? Czy mogę coś zrobić, żeby to się zmieniło? A jeśli nie mam predyspozycji do prowadzenia jakiegoś mini-apostolatu, to może mogę coś zrobić „na zapleczu”? Jest masa spraw, które też ktoś robi – trzeba posprzątać kościół, skosić przed nim trawnik, udekorować, wyremontować kapliczkę, dowieźć księdza na wieś do kaplicy dojazdowej lub do chorego, przygotować śpiew, zorganizować osoby do udziału w procesji itp.
    • Mirek
      14.04.2016 10:21
      Jeżeli w Polsce będzie jakiekolwiek ożywienie w wierze, to będzie tylko dzięki posłuszeństwu i wypełnieniu tego, co mówi Duch Święty do Polaków. W przeciwnym scenariuszu będzie jeszcze gorsze pogaństwo niż mamy obecnie na zachodzie Europy. Albo posłuszeństwo Duchowi Świętemu i uświęcenie, albo niewyobrażalne pogaństwo w kościele i rzesze wiernych niewierzących ale praktykujących.
    • klama
      14.04.2016 16:54
      Podziwiam umiejętność oceniania z lotu ptaka widocznej wiary Polaków w kraju( bo o wierze Polaków za granica tu się nie mówi). Kilka uwag w ostatnim czasie przyszło mi na myśl, w związku z bierzmowaniem klas III gimnazjum.Przygotowania do przyjęcia tego sakramentu mają czasami wymiar biurokracji, zdobywanie podpisów u księdza z obecności w kościele.Kapłan nie uczy kandydata do bierzmowania, ucznia bo przecież gimnazjum jest w innej parafii i uczy ktoś inny.Nie zna jego,rodziny, nawet nie słucha nauczycieli znających tego ucznia i ...decyduje o dopuszczeniu lub nie do sakramentu.
    • chrzescijanin
      14.04.2016 17:09
      Zadbany kościół mamy, finanse przepływają w sposób widoczny z kieszeni wiernych na złocenia, dachówki, szaty liturgiczne. To widać.Widać starszych ludzi wypełniających nabożeństwa różańcowe, fatimskie, msze sw. A gdzie kolejne pokolenie?W dużych miastach?Nie...tutaj również dużo dzieci się rodzi z młodych rodziców...więc gdzie oni są?Nie znajdują miejsca w kościele dla siebie, swoich młodych rodzin?Praca tak pochłania młodych???a może za długie kazania, za długie nabożeństwa?może młode pokolenie chce ekstremalnych Dróg Krzyżowych,nabożeństw w biegu, na boisku?bo od dziecka sport,ruch jest ważna częścią ich życia, może w kościołach zainstalować telebimy aby dzieci i młodzi siebie widzieli( jak przy transmisjach radia Maryja)i wówczas w kościele odnajdą wreszcie siebie?a w końcu Boga?Gdyby nie małe grupy wierzących w których odnalazłam Boga, gdzie chciałoby mi się Go jeszcze szukać?A kapłan jeżeli nie jest prorokiem, liderem,tym który idzie za Bogiem nie pociągnie innych ku Bogu...nie musi być super człowiekiem ale musi żyć Bogiem, pragnąć iść do ludzi z Bogiem a nie tylko myśleć o upiększaniu liturgii i obejścia budynku kościoła
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół