• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Uśmiech w Pszowie

    dodane 13.09.2012 00:00

    Odpust u Mamy. Stał obok wielkiej kopii obrazu Uśmiechniętej Madonny i mówił, żebyśmy się cieszyli, bo nasze imiona są zapisane w niebie. Ostrzegł jednak, że nasz związek z Bogiem „nie może mieć charakteru związku partnerskiego”.

    Ks. Wiktor Skworc, po raz pierwszy w roli arcybiskupa, wziął udział w odpuście w Sanktuarium Matki Bożej Uśmiechniętej. Wyjątkowo ciepło przywitał rodziców z dziećmi, którzy 9 września dotarli do Pszowa. Wszystkim zebranym mówił o Matce i o nadziei, którą wyraża uśmiech Pszowskiej Madonny. No i o naszej rodzinie, którą jest Kościół.

    Ostrzegł jednak: – Nasza przynależność do tej rodziny nigdy nie może mieć charakteru związku partnerskiego, umowy między Bogiem a nami, którą piszemy według własnego planu, zastrzegając sobie ewentualność jej zerwania, gdy doskwierają trudności życia albo Boże przykazania czy wymagania Chrystusowej nauki głoszonej w Kościele – powiedział.

    Każdego indywidualnie

    Najdalej miała do Pszowa grupa pielgrzymów z Francji, która wzięła udział w odpuście w tym najważniejszym sanktuarium południowej części archidiecezji katowickiej. Byli też Polacy z innych części kraju. – Nigdzie wcześniej nie spotkałem takiego tytułu Matki Bożej, jak Uśmiechnięta. Bardzo mi się to podoba – powiedział nam 17-letni Wojciech Biernacki ze Zgorzelca. Do Pszowa dotarł pieszo razem ze Skautami Europy, czyli z harcerstwem katolickim, które ostatnio dynamicznie rozwija się w miejscowościach wokół Rybnika. Skauci dołączyli do pielgrzymów, którzy o poranku 9 września ruszyli pieszo do Pszowa sprzed kościoła św. Jacka w Rydułtowach-Radoszowach. – Zauważyłem, że do Pszowa schodzą się ludzie chyba z kilkunastu parafii. To jest bardzo jednoczące i na pewno wydaje dobre owoce. U nas, w okolicy Zgorzelca, czegoś takiego nie ma, a by się przydało – mówił Wojtek. Jego obserwacja jest trafna: do Pszowa na uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ściągają mieszkańcy ziemi rybnickiej, wodzisławskiej, jastrzębskiej. Wielu idzie całymi rodzinami, często z dziećmi w wózkach. Czczą Maryję, która na pszowskim cudownym obrazie delikatnie się uśmiecha. To uśmiech kobiety, która wiele w życiu przeszła, a mimo to nie straciła pogody ducha. Dlatego Pszów jest sanktuarium nadziei. – Tego dyskretnego uśmiechu Maryja nie zatrzymuje dla siebie, ale pragnie, żeby pojawiał się na twarzy każdego, kto tu pielgrzymuje – powiedział w homilii abp Skworc. Wyliczył przeciwności, z jakimi spotkała się Maryja: poród w trudnych warunkach, los uciekiniera i emigranta, to, że widziała, jak wobec Jej Syna narasta nienawiść, a Ona nie mogła jej powstrzymać. Wreszcie to, że stała pod krzyżem własnego Syna. – A jednak wytrwała, ponieważ ciągle słyszała w swoim sercu słowa anioła i ciągle im wierzyła: „Nie bój się, Maryjo! Znalazłaś bowiem łaskę u Boga” – powiedział abp Skworc i wskazał na wiszący nad ołtarzem napis: „Witamy pielgrzyma”. – Tak, witamy pielgrzyma, każdego indywidualnie. I Maryja mówi do każdego z nas indywidualnie: „Nie bój się! Znalazłeś bowiem łaskę u Boga!” – mówił z naciskiem, po czym zwrócił się do obecnych: – Już dziś powinniśmy się radować, że nasze imiona są zapisane w niebie!

    Skąd ten uśmiech?

    – „Której uśmiech przenika tę ziemię, módl się za nami. Królowo nad doliną Odry... Uboga, której zrabowano wszystkie klejnoty i wota... Przebaczająca Matko miłosierdzia, módl się za nami” – płynęły nad Pszowem słowa litanii do Uśmiechniętej Madonny. Jej pszowski wizerunek to kopia obrazu jasnogórskiego, która w 1722 roku zamokła w czasie transportu z Częstochowy na Śląsk. Naprawił ją malarz z Wodzisławia Fryderyk Siedlecki. Po przemalowaniu twarz Madonny stała się jasna, a na twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Nie każdy i nie zawsze od razu ten uśmiech dostrzega. Według starych „pszowików”, widzą go tylko ludzie dobrzy... Podobno zależy to od stopnia jasności serca osoby, która wpatruje się w ten obraz. W XVIII w. Śląskiem i Morawami wstrząsnęły cuda, które zaczęły dziać się wokół tego obrazu. Kronika Pszowa opisuje np. uzdrowienie, którego doznała Helena, „niewidoma niewiasta z Beneszowa”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół