• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Doba, a może i tydzień

    dodane 19.07.2012 00:00

    Pochmurną lipcową noc można było spędzić w towarzystwie Wojciecha Kilara, Draculi i Izabeli Łęckiej.

    Studniówka na ulicy? Czego to ludzie nie wymyślą! – główkowali przechodnie, którzy na ul. Mariackiej usłyszeli rozbrzmiewające dźwięki poloneza. – Postanowiliśmy w ten sposób uczcić urodziny kompozytora – tłumaczy Anna Domańska, organizatorka akcji. – Szukaliśmy czegoś innego, niestandardowego. Chcieliśmy przełamać pewne bariery, które może stwarzać sala filharmonii. A Poloneza Wojciecha Kilara każdy zna i każdy umie zatańczyć – uśmiecha się. Dlatego przez całe popołudnie po ul. Mariackiej krążyły riksze zapraszające przechodniów do tańca.

    W efekcie, mimo siąpiącego deszczu i przenikliwego chłodu, tanecznym krokiem poloneza katowicki deptak przemierzyło kilkanaście par. – Nie spodziewaliśmy się aż takiego zainteresowania – mówi z radością organizatorka. – Wcześniej promowaliśmy się głównie na Facebooku. Najmłodszym tańczącym był 2-letni Tymoteusz z Bytomia, który przekonał do udziału mamę. – Przyjechaliśmy z mężem, który gra w orkiestrze kameralnej, i chcieliśmy tylko obserwować – tłumaczyła Izabela Hajda. Zbigniew Dobrzyński prosto z ul. Mariackiej poszedł na Mszę św. w intencji kompozytora, która została odprawiona w archikatedrze, pod przewodnictwem abp. seniora Damiana Zimonia. – Bardzo mi się podoba sposób organizacji tych uroczystości, bo jest i coś z przymrużeniem oka, i na poważnie – ocenił obchody 80. rocznicy urodzin Wojciecha Kilara. Do Katowic na uroczystości przyjechał aż z Rybnika. – Na pewno wezmę udział w jeszcze jednym wydarzeniu. Nie wiem tylko, czy będzie to koncert, czy pokaz filmu. Podczas „Nocy Kilara” było w czym wybierać – 14 i 15 lipca w całych Katowicach można było odnaleźć ślady twórczości kompozytora. Jego najważniejsze utwory przypomniane zostały podczas koncertów, m.in. w sali Akademii Muzycznej i w kościele Mariackim. – Chcieliśmy pokazać trzy podstawowe nurty jego twórczości: pierwszy związany z sacrum, który zaprezentowany został m.in. podczas Mszy św. w intencji kompozytora w archikatedrze, drugi wynikający z silnych inspiracji muzyką ludową i trzeci, który nazwałabym profanum, czyli muzykę filmową – wyjaśniła pomysłodawczyni całego przedsięwzięcia Joanna Wnuk-Nazarowa, dyrektor NOSPR. W dwóch kinach – „Światowidzie” i „Rialcie” – do późnych godzin nocnych trwały projekcje obrazów, do których Wojciech Kilar napisał muzykę. – Jak tłumaczy mistrz, muzyka filmowa jest tym, co pozwala mu zarabiać i dzięki temu może poświęcić się tworzeniu muzyki sakralnej. W niej widać, jak bardzo jest wierzący i w ten sposób przekonuje ludzi, że warto powierzyć swoje życie Bogu – mówiła J. Wnuk-Nazarowa. Filmowa muzyka Kilara do dziś porywa rzesze kinomanów na całym świecie. Dość wspomnieć, że kompozytor współpracował z najważniejszymi reżyserami w Polsce (Wajda czy Zanussi) oraz na świecie (Polański, Coppola). Urodziny stały się okazją nie tylko do przypomnienia twórczości Wojciecha Kilara, ale także podkreślenia jego związku ze Śląskiem. – Kiedy zastanawialiśmy się nad lokalizacją poszczególnych koncertów, było wiadomo, że wśród tych miejsc musi znaleźć się katedra Chrystusa Króla. To jedno z jego ukochanych miejsc – tłumaczyła Joanna Wnuk-Nazarowa. Słuchacze zgodnie przyznawali, że choć muzyka Kilara bywa trudna w odbiorze, jest porywająca i wskazująca na Boski pierwiastek świata i twórczości. „Noc Kilara” była uzupełnieniem wymyślonego przed 5 laty „Dnia Kilara”. – Kompozytor jest w świetnej formie, myślę, że zaskoczy nas jeszcze swoimi utworami. Dlatego jego 85. urodziny będziemy pewnie świętować „Dobą z Kilarem”, a na 90. to już będzie musiał być tydzień – przewidywała dyrektor NOSPR.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół