• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Maszeruj, będzie smakowało

    dodane 19.07.2012 00:00

    O wymodlonych na pielgrzymce rybnickiej dzieciach, uratowanych małżeństwach i o sensie wysiłku mówi ks. Marek Bernacki.

     

    Przemysław Kucharczak: Zna Ksiądz kogoś, kto się nawrócił na pielgrzymce rybnickiej? Albo doświadczył innej nadzwyczajnej łaski?

    Ks. Marek Bernacki: – No, choćby Jarek i Agnieszka, którzy przez kilka lat bezskutecznie czekali na dziecko. W zeszłym roku Jarek po raz pierwszy poszedł na pielgrzymkę poprosić o wstawiennictwo Matkę Bożą. W tym roku chce iść drugi raz, ale tym razem, żeby podziękować, bo trzy tygodnie temu urodził im się synek Maksymilian. To samo mój znajomy Wojtek, też wybiera się, żeby podziękować za urodzenie dziecka, to jest niesamowite.

    Czasem ktoś do mnie podejdzie i mówi, że w czasie pielgrzymki dziękuje za uwolnienie od nałogów albo za uratowanie małżeństwa. Jakaś pani powiedziała: „W moim małżeństwie było bardzo źle, modliłam się, mąż wrócił; idę za to podziękować”.

    A Ksiądz po co idzie?

    – No właśnie, ja – niestety – nie idę piechotą, bo jako kierownik w czasie pielgrzymki muszę ciągle jeździć samochodem... Ale też mam swoją intencję. Jest nią nowa parafia powstająca w Rybniku, pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej.

    A kierownika, choć jeździ autem, pielgrzymka rybnicka też duchowo zmienia?

    – Tak, bardzo. Widząc ten entuzjazm chrześcijaństwa u pielgrzymów, zwłaszcza u młodzieży, ja też głębiej wchodzę w tajemnicę wiary. Po doładowaniu akumulatorów na pielgrzymce bardziej mi się chce coś robić, bardziej ciągnie mnie do młodzieży i do katechezy, bo tam młodych spotykam. Pielgrzymka do Matki Bożej pozwala mi też bardziej pozytywnie spojrzeć na moje życie, na pracę, na moje kapłaństwo. Na wszystko.

    Co nowego na największej w archidiecezji pielgrzymce w tym roku?

    – Po raz pierwszy idą z nami pielgrzymi z Suszca. Jest też szansa, że odwiedzi nas na trasie uczestnik pierwszej rybnickiej pielgrzymki sprzed 67 lat, mieszkający dziś w Zabrzu pan Stanisław. Będą też stałe punkty programu, np. „Most dwojga serc” za Czekanowem. Pielgrzymi wchodzą na ten most, a księża prowadzą specjalną modlitwę. Zakochani mają okazję tam się oświadczyć, a narzeczeni i małżonkowie na nowo wyznać sobie miłość.

    I oświadczyny naprawdę się tam zdarzają?

    – Tak. Są też narzeczeni i małżonkowie, którzy poznali się na pielgrzymce rybnickiej. Przykładem tego jest małżeństwo Izy i Jarka, administratora naszej strony www.pielgrzymka.rybnik.pl.

    A nie dałoby się tak pielgrzymować bez wysiłku?

    – Nie bardzo. Kiedyś koło nas zatrzymał się autokar z turystami z Niemiec, którzy nie potrafili zrozumieć, dlaczego my idziemy w pielgrzymce piechotą, zamiast pojechać autobusem. Tymczasem my składamy jakąś ofiarę z siebie, jest z nami duch poświęcenia, a może i umartwienia. Ale za to coś, co więcej kosztuje, lepiej smakuje. Coś, co nam trudniej przychodzi, o wiele bardziej nas cieszy.• 67. Piesza Pielgrzymka Rybnicka ruszy sprzed bazyliki św. Antoniego 1 sierpnia, a jej grupy z Jastrzębia, Pszowa i Suszca – już 31 lipca. Osobno wyjdą też i dołączą na trasie pielgrzymi z Gierałtowic i Łazisk Średnich. Zapisy będą trwać aż do chwili wymarszu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół