• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Żyją, kochają, idą

    Przemysław Kucharczak

    dodane 03.06.2012 17:52

    Nie szli przeciw komuś. Szli, bo mówią „tak” Życiu i Rodzinie. Ponad 5 tysięcy ludzi przeszło w niedzielę 3 czerwca przez śląskie miasta w Marszach dla Życia i Rodziny.

    Jeśli nie staniemy w obronie rodziny, politycy wprowadzą prędzej czy później prawa, które rozłożą więzi rodzinne. Tak stało się już w Szwecji, to właśnie dziś dokonuje się w innych krajach Zachodu. Tak będzie też na Śląsku, tak dumnym z przywiązania do wartości rodzinnych, jeśli ludzie nie powiedzą politykom: „rodziny są większą grupą nacisku niż feministki i geje, liczcie się z nami”.

    Oni w niedzielę 3 czerwca już to powiedzieli: około 3 tysiące ludzi w Katowicach, 1200 w Wodzisławiu Śląskim i ponad 1000 w Jastrzębiu-Zdroju. Szli w radosnych Marszach, otwartych dla zwolenników wszystkich partii. Łączyło ich hasło: „Rodzina receptą na kryzys”. W Wodzisławiu Śl. jasnowłosy 7-latek dumnie dźwigał planszę z napisem: „We wielkiej rodzinie tradycja nie ginie”. Nad dziecięcymi wózkami widać było napisy: „Nie zabijaj”, dzieci wymachiwały balonikami. Ktoś niósł plansze: „Wybieram rodzinę, a nie nadgodzinę”, „Rodzina – od niej wszystko się zaczyna”.

    W Jastrzębiu maszerowała m.in. rodzina Pawlaków: Ryszard, z zawodu górnik, jego żona Zyta i ich trzech synów. – Jeden z nich mnie pytał, po co idziemy – mówi Zyta. – Mówię: żeby ludziom otworzyć oczy, jak ważna jest rodzina. Choć dzisiaj życie ma taki pęd, to w rodzinie czasami naprawdę trzeba się zatrzymać! A jak w rodzinie biologicznej nie wszystko wychodzi, to Kościół też jest naszym domem – tłumaczy.

    Tempo nadawały orkiestry dęte. Dorota Kusa z Żor na Marsz w Katowicach przyjechała z licznym gronem przyjaciół z Katolickiej Odnowy w Duchu Św. i Wspólnoty Życia w Maryi - Magnificat. - Wierzę, że każde poczęte życie jest darem Pana Boga i należy je chronić. To podstawowe zadanie każdego katolika: bronić życia - wyjaśnia pogodnie. Maszerujący przez Katowice kierowali się do Parku Kościuszki, gdzie zaplanowano rodzinny piknik. - Jesteśmy tu, żeby powiedzieć śmierci „nie”. Przeżywamy ten dzień w łączności z Ojcem św., który spotyka się z rodzinami w Mediolanie, stąd takie nasze koszulki i nalepki z napisem „Kochamy Benedykta XVI” – mówi pani Dorota.

    Antoni Winiarski, fizyk z UŚ, szedł w Marszu przez Katowice z żoną. – Jesteśmy tu dzisiaj dlatego, że są ataki na rodzinę. Tymczasem tzw. tradycyjny model rodziny, to tak naprawdę jedyny model rodziny! Dzisiaj widać, jak nas jest dużo, ludzi, którzy mają wspólne poglądy na zdrową rodzinę – mówi.

    W Wodzisławiu rodziny składały też świadectwa. Basia i Grzegorz z czwórką dzieci opowiedzieli, jak w czasie podejmowania trudnej życiowej decyzji otworzył im się kiedyś w Piśmie świętym cytat o rozmnożeniu chleba. I o tym, jak Jezus dotrzymał słowa i zaczął ten chleb w ich rodzinie rozmnażać. Tłum bił brawa. Były też konkursy z upominkami: dla najliczniejszej rodziny (8 osób), najstarszej stażem (55 lat) i najmłodszej (1,5 roku).

    Niektórzy mieszkańcy katowickiej archidiecezji uczestniczyli w podobnych marszach tuż za jej granicami: w Raciborzu, Gliwicach i Oświęcimiu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Antoni
      04.08.2010 21:06
      Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2, 34-35)
    • Kris
      04.08.2010 21:45

      A ja bylem dzisiaj przy krzyżu i wiem jedno - to co tam zobaczyłem. Zobaczyłem że krzyż
      z pod Palacu Prezydenckiego jest wykorzystywany
      w celach rozgrywek politycznych.
      Przykre to lecz my Polacy mianujący się " Krajem Katolików" nie jesteśmy godni tej nazwy.
      Ba, nie są godni nauczania nas hierarchowie kościelni o mistyce i symbolu Krzyża.
      Jeżeli będziemy traktować Krzyż w sposób wybiórczy, w sposób widzenia poprzez jego pryzmat swoje własne, prywatne cele to ten Krzyż, symbol naszej WIARY zostanie sprowadzony do "gadżetu" którym będzie można szafować na prawo i lewo.
      Nie o taki Krzyż - symbol mej WIARY mi chodzi.
      Chcę go szanować, adorować, widzieć w nim sens mej WIARY oraz świadomość śmierci na nim tego do którego wznosimy dłonie.
      A co tam, pod tym krzyżem jest?
      Kto może niech sprawdzi.
      Jeszcze parę dni, kilkadziesiąt godzin a stracimy szacunek i wiarę do naszych Pasterzy.
    • Marek
      05.08.2010 07:46
      Nasze serca jako Polaków są podzielone. Nie mamy żadnej tożsamości, nienawidzimy własnej historii i chętnie zanurzylibyśmy sie w bezsensownym życiu gdzieś pomiędzy telewizorem plazmowym a piwem na murku.


      Krzyż jest wdrukowany w nasze serca. A ci ludzie na Krakowskim Przedmieściu chcą przylgnąć do niego jak najściślej.
    • a-r
      09.08.2010 21:58
      Szanowni politycy, siostry i bracia którzy czuwacie i modlicie się przy krzyżu - chwała Wam za to. Może jednak udałoby się pozostawić Krzyż na "SWOIM' miejscu oraz wmontować pomnik ku czci poległych - Pary Prezydenckiej i wszystkich, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem- pomiędzy istniejącym Krzyżem i Pomnikiem. A to wszystko przed Pałacem Prezydenckim - wydaje mi się, że wiele patriotyzmu i miłości do Ojczyzny, do drugiego człowieka - taki kompleks uczyłby każdego, kto znalazłby się w tym miejscu. W odniesieniu tych uczuć do Bożej Miłości pomagałby ten Krzyż. Takie jest moje bardzo skromne zdanie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół